Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Brewiarz i lutnia

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć... i więcej nic... C. K. Norwid

Właśnie kończy się rok poświęcony kapłaństwu, w barwach czerwca, w okolicach Bożego Ciała, tajemnicy Eucharystii, do której kapłaństwu tak blisko.

* * *
Mało dziś pamiętamy nauczanie Pawła VI, może poza „Humanae vitae” i „Evangelii nuntiandi”, ale to on właśnie wołał do artystów całego świata w maju 1964 roku, pod sklepieniem Sykstyny, jeszcze w czasach niezakończonego wówczas Soboru Watykańskiego II: „Nasza posługa wymaga waszej współpracy, bo jak wiecie, polega ona na głoszeniu i przybliżaniu umysłom i sercom świata ducha, świata tego, co niewidzialne i czego nie można nazwać. Wy umiecie znaleźć formy przystępne i zrozumiałe dla rzeczy niewidzialnych – to wasz zawód i wasze powołanie. Wasza sztuka polega właśnie na porywaniu skarbów ze świata ducha i przyodziewaniu ich w słowa, barwy, formy – w dostępność dla ludzi. I to nie taką, o jaką ubiega się nauczyciel logiki czy matematyki.(…) Wy macie jeszcze ten przywilej, że możecie w samym akcie, w którym czynicie świat ducha przystępnym i zrozumiałym, zachować jego niewysłowioność, jego transcendencję, jego tajemnicę oraz konieczność dochodzenia do niego z łatwością i równocześnie z wysiłkiem. Jeśli zabraknie nam waszej pomocy, nasza posługa stanie się jąka-niem i czymś niepewnym”. W Polsce – na skalę niespotykaną w innych krajach Europy – współpraca duszpasterstwa i sztuki rozwinęła się w fenomenie księży-poetów. Być może dlatego polski ksiądz, choć nieraz się jąka, to jednak nie przeżywa swej posługi jako czegoś niepewnego... Największe w tej przestrzeni nazwiska i dzieła to zapewne Wojtyła i Twardowski.

* * *
Ale tu, w naszym czerwcowym eseju poetycko-teologicznym, chciałbym przywołać dwóch innych księży-poetów, których dzieli półtora pokolenia, lecz łączy podobna głębia widzenia i przenikliwa, pełna czułości siła języka. Oto ksiądz Janusz Stanisław Pasierb, profesor, historyk sztuki, specjalista z zakresu homiletyki, ale poeta nade wszystko:

chodzę po Rzymie kulejąc
od ławki do kamienia
czasem piekący ból
zmusza mnie do głębokich pochyleń
udaję wtedy że coś poprawiam przy butach
przypomniałem sobie że Leszek też kulał
i że to chyba jest wszystko
co księżom w pewnym wieku
pozostaje po walce z aniołem

(Jakub)

Warto zrobić mały ekskurs w realia tego wiersza: Leszek z wiersza to bez wątpienia ks. Leszek Kuc, przyjaciel Pasierba, profesor homiletyki, Europejczyk na miarę bodaj Erazma z Rotterdamu, człowiek renesansowego formatu, ktoś, o kim ks. prof. Zuberbier napisał: „Gdyby przyszło mi wskazać spotkanych przeze mnie ludzi genialnych, bez wahania wymieniłbym najpierw Leszka Kuca” (Wstęp, w: L. Kuc, Krótki traktat o teologii komunikacji, Leszno koło Błonia 1997, s. 12). Leszek Kuc był księdzem diecezji kieleckiej, zmarł w Bari, we Włoszech, 4 czerwca 1986 roku. Był rówieśnikiem Benedykta XVI, ale zmarł przed sześćdziesiątką...

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji