GN 32/2018 Archiwum

Pytania, pytania

Michael A. Adamse, Psychiatra Boga, WAM, Kraków 2008, s.184

Gdyby nie poważne wydawnictwo WAM, można by podejrzewać, że tytuł Psychiatra Boga to jakiś postmodernistyczny koncept. Już na wstępie jesteśmy zatem zaskakiwani. Na szczęście jednak jest to tylko zachęta do przeczytania książki Michaela A. Adamse’a. Oto do gabinetu doktora Richarda Johnsona zgłasza się człowiek podający się za Boga. Już samo to jest wystarczająco interesujące. Ale zanim uznamy go za nieszkodliwego dziwaka czy ezoteryczną hybrydę, warto przeczytać, co ów bohater ma do powiedzenia, do czego zaprasza.

Cała historia jest właściwie rozmową, stawianiem kolejnych tez, szukaniem kolejnych odpowiedzi. Pytanie: „Czy to rzeczywiście był Bóg?” stopniowo zaczyna zmierzać w inną stronę. Jaki jest Najwyższy? Co by powiedział mnie? Do czego kazał wrócić? Co uporządkować? Takie pytania rodzą się podczas lektury. I nie odpowiada już doktor Johnson, lecz my sami.

Czy jednak Bóg naprawdę potrzebuje psychiatry? Tak, potrzebuje. Tak samo jak potrzebuje szewca, górni-ka, weterynarza, rencistki, gospodyni domowej i przedszkolanki. Ponieważ – jak twierdzi Pacjent doktora Johnsona – dobro „działa na zasadzie partnerskiej. Nie mogę promować w świecie miłości bez pomocy ludzi. Bez nich jestem bezsilny.

Kiedy ktoś podejmie jakąkolwiek aktywność, krótko mówiąc działa, powodując się miłością, uczuciem, współczuciem czy tylko sympatią, od razu wiąże się ze mną. Kluczowe znaczenie ma właśnie słowo działa. Nie wzruszają mnie bowiem dobre intencje, które nie przekładają się na czyny, choćby niewielkie”. Tak więc do pracy, rodacy! To jest – do lektury

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji