Nowy numer 44/2020 Archiwum

Mojżesz z peemem

Dzielni bracia Bielscy w filmie „Opór” biją Niemców, aż miło popatrzeć. W rzeczywistości żydowscy partyzanci prawie w ogóle nie walczyli z niemieckimi żołnierzami. Zajmowali się pijaństwem i rabowaniem okolicznych wiosek.

Trudno zresztą mieć do nich pretensje o wyprawy do wsi po żywność, bo ratowali się w ten sposób przed śmiercią z głodu. Niestety, przynajmniej niektórzy żydowscy partyzanci zabierali tę żywność po bandycku, znęcając się nad mieszkańcami wiosek, gwałcąc przy okazji kobiety, a nawet dzieci.

Przemytnik rycerzem
„Opór” to hollywoodzki film, który trafił do polskich kin pod koniec stycznia. Głównego bohatera, Żyda Tewje Bielskiego, gra Daniel Craig, znany choćby z ostatniego filmu o Jamesie Bondzie. Akcja toczy się na polskich Kresach. Na rozkaz Niemców lokalna policja wyłapuje Żydów i dokonuje ich masakr. Dla ocalenia życia czterej bracia Bielscy uciekają do Puszczy Lipczańskiej, opisanej w filmie jako „Lipczanska Forest”. Spotykają tam innych uciekinierów. Najstarszy z braci, były przemytnik Tewje Bielski, postanawia wtedy bezinteresownie pomóc wszystkim potrzebującym. Tworzy dla nich obóz w Puszczy Nalibockiej. Uciekinierzy z gett przychodzą do niego całymi setkami. Są głodni. Tewje organizuje więc oddziały, które zdobędą żywność na okolicznych chłopach. Szlachetnie wygłasza jednak przy tym: „Będziemy brać tylko od tych, którzy mogą się podzielić. Mogą nas tropić jak zwierzęta, ale nie zrobią z nas zwierząt!”.

W filmie jest sugestia, że część podwładnych Bielskiego to banda oprychów. Jednak sam Tewje został przedstawiony jako krystalicznie szlachetny bohater. Czy rzeczywiście taki był? Znawca historii Kresów, prof. Krzysztof Jasiewicz z Instytutu Studiów Politycznych PAN, ma poważne wątpliwości. – Chodziły o nim pogłoski, że wyłudza od swoich ludzi złoto, za które rzekomo ma kupić broń, ale później tej broni nie dostarcza. Świadkowie twierdzili, że niektórzy Żydzi musieli się okupić kosztownościami, żeby Bielski przyjął ich do swojego obozu – mówi prof. Jasiewicz. – To zarzuty, które ciężko udowodnić. Jednak z całą pewnością Bielski nie cieszył się tak dobrą opinią, jaką przedstawia film „Opór” – dodaje.

Najście bandy
Bielski był za to skuteczny. Jego partyzanci dokonywali rekwizycji tak sprawnie, że obóz w puszczy dysponował w grudniu 1943 roku aż 200 tonami ziemniaków, 10 tonami warzyw, 5 tonami zboża, 3 tonami mięsa i toną kiełbasy. Wiadomo o tym ze sprawozdania samego Bielskiego. – Rozumiem, że partyzanci czasem grabili okoliczną ludność z konieczności życiowej. Ale nawet wtedy trzeba sobie postawić pytanie: za jaką cenę? Bo sam fakt, że muszę przeżyć, nie znaczy, że usprawiedliwione będzie każde moje działanie – uważa prof. Jasiewicz. – Nie zazdrościłbym chłopu, któremu partyzanci Bielskiego zabrali w tamtych warunkach świnię. To groziło śmiercią całej rodzinie tego chłopa, zwłaszcza że obowiązywały go też obowiązkowe dostawy dla Niemców – mówi. – Ale przecież polscy partyzanci Armii Krajowej też zaopatrywali się w żywność po wioskach – przypominamy. – Tak, jednak oddziały AK nie były oddziałami bandyckimi. AK płaciło za żywność, bo przecież otrzymywało na ten cel pieniądze z Zachodu – wyjaśnia profesor. – Jasne, że wojsko też czasem dokonuje rekwizycji na cywilach, ale według innego mechanizmu, wystawiając pokwitowania. A przy najściu zwykłej bandy, jak się pan wychyli, to pan po prostu dostanie kulkę. I na tym się skończy pańska prośba o pokwitowanie – mówi.

Żydzi, którzy kryli się w lasach, byli w strasznej sytuacji, bo nie mieli żadnego oparcia w okolicznej ludności. Akowców wspierali mieszkańcy polskich wiosek, partyzanci sowieccy znajdowali czasami szczerą pomoc w wioskach białoruskich. Chętnych do niesienia pomocy partyzantom żydowskim w kresowych wioskach nie było. Zwłaszcza że chłopi pamiętali Żydom ich zachowanie po wkroczeniu Sowietów na Kresy w 1939 roku. Większość Żydów poparła wtedy komunistów. Przez prawie dwa lata sowieckiej okupacji donosiciele narodowości żydowskiej denuncjowali polskich sąsiadów, których następnie Sowieci tysiącami wywozili do łagrów. Za krzywdy doznane od żydowskich współpracowników Sowietów chłopi winili nieraz wszystkich Żydów. – Tymczasem bez wsparcia ludności nie da się robić partyzantki. Gdyby pan przeniósł partyzantkę akowską do lasów w Korei, to ona tam bez wsparcia ludności szybko upadnie albo przerodzi się w grupę bandycką – mówi prof. Jasiewicz. – Przemiana w pospolitych bandytów groziła wszystkim oddziałom partyzanckim, jeśli nie było w nich dyscypliny i wysokiego morale. W Polsce zdarzało się to już po wojnie nawet grupom, które ze szlachetnych początkowo pobudek próbowały trwać w oporze przeciw komunistom – wyjaśnia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama