Nowy numer 47/2020 Archiwum

Relacja człowieka z zasadami

W swej książce Marek Jurek stawia pytania o sens zaangażowania katolików w życie publiczne oraz o wartości w polityce.

Książka „Dysydent w państwie Popis” składa się z trzech części: obszernej rozmowy, wywiadu, który z byłym marszałkiem Sejmu RP przeprowadzili dwaj nasi redakcyjni koledzy Franciszek i Przemysław Kucharczakowie, dziennika, który autor prowadził, gdy był marszałkiem Sejmu, oraz zapisów z jego politycznego bloga. Przystępowałem do lektury książki przekonany, że poświęcona jest głównie polityce. Ale tak nie jest. Jest to przede wszystkim zajmująca opowieść o pewnej formacji polskiego katolicyzmu oraz świadectwo polityka, podkreślającego swe religijne inspiracje. Na szczęście nie ma w niej nic z kombatanctwa, czy wylewania żalów na wczorajszych przyjaciół politycznych, choć bohater opowieści nie stroni także od ocen.

Jeden z pokolenia
Jego opowieść to także fragment dziejów PRL, widzianych z perspektywy Gorzowa Wielkopolskiego. To zresztą niezwykłe, jak ludzie z polskiej prowincji potrafili przebić się do wielkiej polityki i zająć w niej ważne miejsce. Kariery Marka Jurka czy Kazimierza Marcinkiewicza, pozostając na gruncie gorzowskim, mogą być tego najlepszym przykładem. Jednocześnie jest to biografia pokolenia, które w drugiej połowie lat 70. tworzyło struktury opozycji, później „Solidarności”, a w stanie wojennym kontynuowało działalność. Dla mnie lektura tych fragmentów książki była tym ciekawsza, że byłem blisko wielu spraw, o których pisze autor i mam o nich wyrobiony własny, czasem odmienny pogląd. Marka Jurka znam od lat.

Uczestniczyłem w latach 80. w działaniach Ruchu Młodej Polski, którego on był jednym z założycieli. Byłem także w składzie ostatniej redakcji „Polityki Polskiej”, pisma tej formacji. Gwoli prawdy muszę napisać, że w tym środowisku było mi bliżej do Aleksandra Halla aniżeli do Marka Jurka. Także na początku lat 90. nie podzielałem poglądu Marka Jurka o potrzebie powołania nowej formacji politycznej, jaką było ZChN. Obca mi była jego fascynacja nurtem tradycjonalistycznym w Kościele, choć dostrzegam jego wartość, jako kontynuację wielkiej tradycji. Ceniłem go jednak za kulturę humanistyczną oraz konsekwencję, z jaką głosił swoje poglądy, szczególnie w kwestiach religijno-etycznych. Pod tym względem zawsze był kimś wyjątkowym na naszej scenie politycznej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się