Nowy Numer 29/2018 Archiwum

... kochając Boga do utraty tchu

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć ... i więcej nic... C. K. Norwid

Wiatr się nie zbudził jeszcze
i z liśćmi się nie droczy
chmury nie płaczą deszczem
choć już wilgotne ich oczy.

I taka cisza dookoła
takie milczenie święte
że serce bez słów woła
do Boga zachwytem zdjęte.


Kto to mógł napisać? Ksiądz Twardowski w średnim wieku? Młody Staff? Liebert? Iłłakowiczówna? Nikt z nich. Poetycki autoportret Autorki jest następujący:
 

to ja
karmelitanka bosa
inaczej – wyzuta z przemocy
wypalona w ciemnej nocy
już nie wchodzę z butami
ziemię całuję stopami
a stopy umywa mi rosa

to ja
karmelitanka łagodna
habit mam z brązu jak pancerz
lecz przed Tobą odkryta zatańczę
już niczego nie chowam
weź milczenie i słowa
a łagodność wlej we mnie do dna


Świetny to obraz. Czujemy, że jest w nim coś więcej niż tylko poetycki kunszt. Obraz pełen siły i godności, zadziorny, śmiały i dumny; pokorny. Malowany prostą kreską, z wieloma odniesieniami: biblijnymi, karmelitańskimi, codziennymi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji