Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ojciec chrzestny

Powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, sprawdza się zawłaszcza w przypadku włoskiej mafii.

Gangsterskie porachunki, które w życiu prowadzą do lęku, bólu i śmierci, w kinie często budzą fascynację, a nawet zrozumienie. Filmowa saga klanu Corleone, który buduje swą potęgę w Ameryce, urzeka wszechstronnością ujęcia ludzkich charakterów i postaw. Zamiast epatować brutalnością Francis F. Coppola pokazuje zrośnięcie mafijnej hierarchii z tradycyjną kulturą włoskich emigrantów.

Działalność w mafii jest tu równie ważna, jak religia, honor, rodzina czy dobra kuchnia. Stąd obraz nie jest jednoznaczny: budzi sprzeciw wobec ciemnych interesów, ale też tęsknotę do zaginionego świata prostych wartości. Niespieszne tempo akcji nie redukuje napięcia, a dialogi, muzyka i plastyczny rozmach tworzą poetycki klimat.

Dlatego „Ojciec chrzestny” powszechnie uchodzi za arcydzieło, a role Marlona Brando i Ala Pacino pamięta każdy wrażliwy kinoman. Byłoby świetnie, gdyby zapamiętało je również nowe pokolenie gangsterów, które nie ma już żadnych zasad. Nie tylko w Ameryce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama