GN 47/2020 Archiwum

Bardzo ważne dokumenty

Co myśli o swoich biskupach „kler dołowy”, jak skłócić prymasa Wyszyńskiego z pracownikami jego sekretariatu, a także dlaczego bp Wojtyła jeździ na nartach – m.in. te informacje zawiera książka wydana przez IPN.

Ujawnianie teczek osobowych, zakładanych przez Służbę Bezpieczeństwa w okresie PRL, to temat politycznie bardzo gorący. Tylko trochę szkoda, że uwaga mediów koncentruje się niemal wyłącznie na nazwiskach tajnych współpracowników, skoro są sprawy o wiele ważniejsze...

26 stycznia w księgarni (nomen omen) „Czuły Barbarzyńca” odbyło się spotkanie poświęcone najnowszej publikacji Instytutu Pamięci Narodowej pt. Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec Kościołów i związków wyznaniowych 1945–1989 pod red. Adama Dziuroka. Zdaniem obecnych historyków, m.in. Antoniego Dudka, to jedna z najważniejszych książek IPN. Zawiera bezcenne, zachowane materiały odsłaniające metody inwigilacji i walki władzy komunistycznej z religią i Kościołami. Gdy czyta się szczegółowe meldunki, analizy i misterne plany werbunków czy prowokacji, trudno obronić argument, że Służba Bezpieczeństwa wkładała tyle pracy i wysiłku, by samą siebie oszukiwać.

To sprawy zbyt poważne, choć czasem można uśmiechnąć się nad nieporadnym sformułowaniem czy „głębią” antykatolickiej myśli, na jaką pozwalali sobie urzędnicy MSW, zwłaszcza ci z literackim zacięciem. Już w 1946 r. wydano ściśle tajną instrukcję nt. „opracowań kleru świeckiego” , w której czytamy: „Województwo opracowuje diecezję, powiat opracowuje dekanat, gmina – parafię”. Wśród najciekawszych dokumentów jest materiał przedstawiający werbunek na tajnego współpracownika jednego z zakonników. Był to majstersztyk SB, nie dziwi więc, że sprawa ojca Kajetana uznana została za modelowy przykład werbunku. Długo służyła jako „wskazówka metodyczna” w nauce wykonywania zadań przez funkcjonariuszy SB. Ale nie zawsze były „sukcesy”. SB miała kłopot m.in. z inwigilacją zakonów żeńskich. Jeszcze w 1952 r. pewna funkcjonariuszka zauważała z oburzeniem: „Weźmy dla przykładu woj. warszawskie, które ma 106 placówek habitowych i 70 bezhabitowych i nie posiada ani jednego informatora”.

Żelazny uścisk UB, przemianowanej później na SB, nie osłabł aż do 1989 r. Obejmował też, co czasem umyka uwagi katolików, inne wyznania. Obecni na promocji książki historycy uważają, że największe straty osobowe i organizacyjne poniosły mniejsze grupy religijne, a największe represje spotkały wyznawców Świadków Jehowy, uważanych za amerykańskich szpiegów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama