Nowy numer 3/2021 Archiwum

Gwiazdy jak bogowie

Film „Czasem słońce, czasem deszcz” Karana Johara zobaczyło już ponad półtora miliarda widzów na całym świecie. Przeważająca większość to widzowie w Indiach, ale również w Europie i Stanach Zjednoczonych film ten zajął znaczące miejsca na listach filmowych hitów. Teraz mogą zobaczyć go również Polacy.

Łagodne przyprawyz Indii
Indie słyną z przypraw, łagodnych i ostrych, a masala to po prostu mieszanka wielu z nich. Każdy z filmów masala, bo tak nazwano bollywoodzkie produkcje, zawiera w sobie elementy różnorodnych gatunków: komedii, melodramatu i musicalu. Nie znajdziemy w nich tego, bez czego nie potrafi się już obejść współczesne światowe kino. Przemocy, perwersji i seksu. Kino indyjskie, przeznaczone dla szerokiej widowni, musiało podporządkować się wielowiekowej tradycji i obyczajowości. Jeszcze do niedawna nie można było przedstawiać nawet pocałunków.

Zakaz ten zniesiono dopiero przed trzema laty. Przedstawianie nagości i erotyzmu wciąż pozostaje tabu. Nie znaczy to jednak, że w filmach tych w ogóle nie ma erotyzmu. Jest, ale raczej sugerowany w sposób delikatny. Dlatego też prawie w każdym z nich jest jakaś scena, w której aktorka tapla się w strugach deszczu czy zanurza w morskiej fali, a mokre sari ściśle przylega do jej sylwetki. I na tym koniec.

Sny na jawie
Bollywoodzkie filmy tchną optymizmem. Rodzina, przyjaźń i lojalność to wartości, których w żaden sposób nie można podważać. Miłość do nieakceptowanej przez rodzinę dziewczyny prowadzi do tragicznych konfliktów, bo łamie tradycję i narusza powinności. Ale widz wie, że bohaterowie wyjdą obronną ręką ze wszystkich tarapatów, a w finale zaświeci słońce.

Nie spodziewajmy się, że filmy z Bollywood odzwierciedlają hinduską rzeczywistość, głębokie podziały społeczne, konflikty polityczne i obecną w nich przemoc. Pokazują raczej marzenia, odwołując się do podstawowych tęsknot każdego człowieka w sposób prosty, bez intelektualnego dystansu. Są tak autentyczne w swoim przesłaniu jak reakcje oglądających je ludzi, którym dają chwile ukojenia i pozwalają oderwać się od codziennego znoju. Jednak i w nich możemy dostrzec ledwo zaznaczone akcenty krytyczne.

W filmie Jahara słowo ojca jest prawem, a kiedy przemawia, rozlegają się gromy. Jest panem i władcą. Nie prosi, ale rozkazuje. Kiedy żona kwestionuje słuszność jego decyzji, która podzieli rodzinę, jednym słowem ustawia ją na właściwym miejscu. Wszystko w domu podporządkowane jest jego potrzebom, a obowiązki domowników sprowadzają się do zapewnienia mu spokoju.
Przyczyną tragicznej sytuacji, w jakiej znaleźli się zakochani w sobie młodzi ludzie, jest system kastowy i nierówności społeczne. Chociaż akcja filmu rozgrywa się współcześnie i bohaterowie podróżują samolotami, może toczyć się w każdej epoce.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także