Nowy numer 25/2018 Archiwum

Mapa świata, drogowskazy pamięci

Ludzie w Dziejach Herodota bywają okrutni, miewają osobliwe zwyczaje. Kapuściński przytacza fragmenty z drastycznymi szczegółami opisanymi przez Greka. Podobne – serwują współcześni telewizyjni i prasowi korespondenci. Czy świat się zmienił? Trzeba przeczytać obie książki – i Kapuścińskiego, i Herodota.

Różne są powody, dla których ludzie podróżują. Ci, którzy naprawdę lubią to robić, mają w sobie coś z dziecka stawiającego nieustannie pytania. Ciekawość podróżnika jest nienasycona; u celu podróży napotyka nowe zagadki.

W Podróży z Herodotem Kapuścińskiego znajdziemy taki akapit: „Człowiek, który przestaje się dziwić, jest wydrążony, ma wypalone serce. W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze – uroda życia.(...) Podróż jako wysiłek i dociekanie, jako próba poznania wszystkiego – życia, świata, siebie”.

Ryszard Kapuściński jest wytrawnym reporterem, znakomitym publicystą, błyskotliwym autorem esejów. Przez prawie pięćdziesiąt lat „obiegania świata” miał okazję porównywać krajobrazy i klimaty, ludzi i narody, polityków i politykę. Całe to doświadczenie i ogromna pracowitość (poznawanie języków, zbieranie dokumentacji, analizy socjologiczne) wydawały owoce w postaci licznych publikacji – wśród nich najbardziej znane: Cesarz (1978), Imperium (1993), czy ostatnio Lapidaria.

Tak więc Dzieje Herodota towarzyszą stale podróżom Kapuścińskiego. Z tą książką po raz pierwszy przekracza granice Polski w latach pięćdziesiątych; „Sztandar Młodych” wysyła go do Indii. Od razu skok na głęboką wodę... Nie tonie – jest człowiekiem ambitnym i myślącym. Nie chce zostać „prowincjuszem przestrzeni” ani „prowincjuszem czasu”. Przez długie lata, będąc korespondentem PAP, poznaje coraz nowe kraje i kontynenty.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji