„Woke” w odwrocie. Trend słabnie, ale zmienia obie strony sporu

Młodzi rzadziej deklarują niebinarność, sponsorzy wycofują się z parad równości, a marketing wraca do hollywoodzkiego wzoru piękna. Ale czy woke nie zaczął infekować prawicy?

W 2020 r. Michał Sz. wraz z organizacją Stop Bzdurom zaczynają niszczyć furgonetki Fundacji Pro – Prawo do życia. Jedno z takich zdarzeń kończy się szarpaniną z kierowcą samochodu. Prokuratura wszczyna śledztwo i oskarża Michała Sz. o niszczenie mienia i naruszenie nietykalności osobistej. Sprawa nie zyskałaby takiego rozgłosu, gdyby Michał Sz., wyglądający jak dość typowy młody mężczyzna, nie zadeklarował, że jest osobą niebinarną i tak naprawdę ma na imię Margot. Organizacja, którą reprezentował, miała na celu walkę z uprzedzeniami wobec środowisk zaangażowanych w ruch LGBT. Walkę bezpośrednią, nieunikającą przemocy. Media lewicowo-liberalne życzliwie podchodziły do aktywności Stop Bzdurom. Przez wszystkie przypadki odmieniano słowo „empatia”. Ci, którzy zwracali się do lidera tej organizacji per Michał Sz., a nie Margot, byli posądzani o mowę nienawiści. Działo się to wszystko w atmosferze niezwykłego poruszenia w mediach społecznościowych. Symbolicznie właśnie wówczas zaczął się w Polsce woke culture (kultura wzmożenia).

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »

Konstanty Pilawa