Nowy numer 48/2020 Archiwum

Światłość świata

W ośmiu językach wydano właśnie wywiad rzekę, jaki z Benedyktem XVI przeprowadził niemiecki dziennikarz i pisarz Peter Seewald. Książka wywołała wielkie zainteresowanie na całym świecie, również w Polsce, mimo że polskie tłumaczenie ukaże się dopiero w styczniu 2011 r. Dzięki uprzejmości polskiego wydawcy, wydawnictwa Znak, publikujemy obszerne fragmenty wywiadu.

Papież nie ma nawet własnego portfela, nie mówiąc już o koncie w banku. Czy to prawda?
– Tak, zgadza się.

Otrzymuje przynajmniej więcej pomocy i pociechy z góry niż, powiedzmy, zwykły śmiertelnik?
– Nie tylko z góry. Dostaję wiele listów od zwykłych ludzi, od sióstr zakonnych, od matek, ojców, dzieci, w których życzą mi odwagi. Piszą: „Modlimy się za Ciebie, nie bój się, kochamy Cię”. Dodają też pieniądze i inne małe prezenty...

Papież otrzymuje prezenty w postaci pieniędzy?
– Nie dla mnie osobiście, lecz aby móc pomagać innym. Jest to dla mnie bardzo poruszające, że zwykli ludzie coś ofiarowują i mówią mi: „Wiem, że Wasza Świątobliwość wiele pomaga, i ja chcę także trochę się do tej pomocy dołożyć”. Tak więc przychodzą pociechy najróżniejszego rodzaju. Jak na przykład środowe audiencje z poszczególnymi spotkaniami. Przychodzą listy od starych przyjaciół, od czasu do czasu także odwiedziny, co oczywiście stało się trudniejsze. Ponieważ także ciągle czuję wsparcie z góry, przeżywam bliskość Pana na modlitwie lub widzę jaśniejące piękno wiary, czytając Ojców Kościoła, to można powiedzieć, że jest to cała gama wszelkich pocieszeń.

Czy wiara Waszej Świątobliwości zmieniła się od czasu, gdy Wasza Świątobliwość jako najwyższy Pasterz jest odpowiedzialny za Kościół? Czasami ma się wrażenie, jakby była teraz bardziej tajemnicza, mistyczna.
– Nie jestem mistykiem. Jest jednak prawdą, że będąc papieżem, ma się o wiele więcej okazji do modlitwy i do całkowitego oddawania się Bogu. Widzę bowiem, że prawie wszystko, co muszę robić, jest czymś, czego sam w ogóle nie potrafię. Chociażby przez to jestem, że tak powiem, zmuszony, aby oddać się w ręce Pana i powiedzieć Mu: „Uczyń to Ty, jeśli tego chcesz!”. W tym sensie modlitwa i kontakt z Bogiem jest teraz czymś bardziej koniecznym i jeszcze bardziej niż wcześniej czymś naturalnym i oczywistym. (...)

A jak modli się papież Benedykt?
– Co się tyczy papieża, to jest on także jedynie prostym żebrakiem przed Bogiem – nawet bardziej niż wszyscy inni ludzie. Oczywiście modlę się przede wszystkim do naszego Pana, z którym mnie po prostu łączy, że tak powiem, stara znajomość. Ale przywołuję także świętych. Jestem zaprzyjaźniony z Augustynem, Bonawenturą, Tomaszem z Akwinu. Do takich świętych mówi się: „Pomóżcie!”. Ważnym punktem odniesienia jest zawsze Matka Boża. W tym sensie zagłębiam się we wspólnotę świętych. Z nimi, przez nich wzmocniony, rozmawiam też z Dobrym Bogiem, przede wszystkim prosząc, ale też dziękując, albo po przyjacielsku, całkiem po prostu. (…)

« 2 3 4 5 6 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama