Nowy numer 29/2019 Archiwum

In vitro bez kompromisu

O politycznych sympatiach, głosowaniu w sprawie in vitro i i beatyfikacji Jana Pawła II z kard. Stanisławem Dziwiszem rozmawia Bogumił Łoziński.

Bogumił Łoziński: Media spekulują, który biskup popiera jaką partię. Ksiądz Kardynał jest postrzegany jako zwolennik PO. Kogo naprawdę popiera Metropolita Krakowski?
Kard. Stanisław Dziwisz: – Chcę jasno oświadczyć, że nie utożsamiam się z żadną partią. Kościół musi być otwarty na wszystkich ludzi i przed nikim nie może zamykać drzwi. To politycy wymyślili Kościół „łagiewnicki” i Kościół „toruński”. Takiego podziału nie ma. Przyjmuję ludzi różnych orientacji politycznych, ale to przecież nie znaczy, że utożsamiam się z ich poglądami. Nie przyjmuję ich jako polityk, lecz jako pasterz, który jest dostępny dla wszystkich ludzi dobrej woli.

Po wyborach prezydenckich padają zarzuty, że Kościół za bardzo zaangażował się w politykę, i to po stronie kandydata PiS. Czy te oskarżenia są uzasadnione?
– Duchowni żyją wśród ludzi, również ludzi bardziej przychylnych PiS, co nie oznacza, że księża z definicji popierają tę partię. Duchowni nie mogą prowadzić agitacji wyborczych. Biskupi zawsze przestrzegają, że duszpasterz, proboszcz, ksiądz profesor czy wikary nie może czynnie angażować się w politykę, czyli należeć do czynnych sympatyków partii. Kapłan ze swej istoty ma być otwarty na ludzi o różnych poglądach, wrażliwy na wszystkich. Jako obywatel ma swoje poglądy polityczne i okazuje je przy urnie wyborczej, a nie przy ołtarzu czy w konfesjonale.

Zarzut, że większość duchownych popiera PiS, jest uzasadniony?
– To pytanie jest próbą ustawienia Kościoła w optyce politycznej. Tymczasem Kościół głosi wartości moralne i z tej perspektywy ocenia życie publiczne. W nauce społecznej Kościoła ocena taka nazywa się funkcją krytyczną Kościoła. Jeśli dana partia podejmuje inicjatywy bliższe nauczaniu Kościoła, to siłą rzeczy będzie cieszyła się większą sympatią. Jednak utożsamianie się z określonymi partiami uważam za wielkie nieporozumienie.

A może to Kościół daje się wciągać do polityki, może potrzebna jest większa ostrożność?
– Musimy być czujni na próby wykorzystywania Kościoła z różnych stron. Partie mają to do siebie, że dzielą, uwypuklają różnice, polemizują ze sobą, a zadanie Kościoła jest inne. Naszym celem jest głoszenie Ewangelii życia i miłości, która przynosi autentyczny pokój serca.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji