Nowy numer 33/2020 Archiwum

Dla (nie)anonimowych grzeszników

Z Rafałem Porzezińskim, dziennikarzem, współtwórcą płyty „12 kroków do wolności”, trzeźwym i (już nie anonimowym) hazardzistą, rozmawia Agata Puścikowska.

Chrześcijanie jak narkomani? Potrzebna terapia?
– Program 12-krokowy, który powstał wiele lat temu, według mnie z natchnienia Ducha Świętego, został w ostatnim czasie „odduchowiony”. Mówienie wprost, że jest to program, który prowadzi do Boga, spotyka się wręcz z agresją. Tymczasem, jeśli ktoś zdecyduje się poważnie na 12 kroków, to prędzej czy później Boga odnajdzie. 12 kroków jest świetne dla każdego z nas, bo każdy jest jakoś uwikłany: każdy jest grzesznikiem, jest w jakiś sposób uzależniony od grzechu. Zakupoholizm, uzależnienie od internetu, telewizji, od złych związków, chory stosunek do pracy – bardzo tego wiele. 12 kroków to idealny i bardzo mocny rachunek sumienia. Razem z Jackiem Racięckim, terapeutą uzależnień, przygotowaliśmy nagrania dla Radia Wolność, które działało przy Centrum Myśli Jana Pawła II, w czerwcu 2009 r. Mówiliśmy o prawdziwej wolności i o tym, jak z niej korzystać. Pojawił się pomysł, żeby to zgrać i dać ludziom. Zaprosiliśmy do nagrania o. Maksyma Popowa, który zakładał wspólnoty 12-krokowe w Rosji. Mocne doświadczenie: rosyjski duchowny, polski terapeuta i nawrócony dziennikarz dyskutowali o grzechu, zniewoleniu, współczesnych uzależnieniach. Przeszliśmy jeszcze raz, wspólnie, 12 kroków. Do tej pory program 12-krokowy znany był jedynie tym, co doświadczyli choroby. Teraz może się to zmienić: bardzo wiele osób chce zrozumieć siebie, a nie ma ku temu narzędzi.

Wy dajecie narzędzie, nie dając „robotnika”: płyta może „zadziałać” bez profesjonalnego terapeuty, psychologa?
– Płyta powstała z ludzkiego poczucia bezsilności (nie mylić z bezradnością). Tam gdzie człowiek jest bezsilny, radę da Duch Święty. Pan Bóg nie ma prawa zostawić bez pomocy człowieka, który dąży do dobra. Wiem, że i bez psychologów będą się działy cuda, jeśli potraktuje się program poważnie. Ktoś powie: „Kurde, to oszołomy! Jakie 12 kroków? Ja idę własnymi ścieżkami”. I bardzo dobrze: program jest właśnie po to, żeby iść. Ścieżką ku prawdziwej wolności. Czasem uzależnieni mówią, że mają słabą wolę. Nie istnieje coś takiego jak słaba wola: jest jedna wola, ale może być zniewolona. Nasz program pomaga to odkryć. Jestem hazardzistą – niegrającym i już nieanonimowym. Wchodząc w program po raz pierwszy, myślałem, że 12 kroków to takie psychologizowanie. Gdy przeszedłem całość, okazało się, że terapia zmienia życie naprawdę.

Zastanawiam się, ile osób ma śmiałość, żeby powiedzieć: jestem na dnie, muszę iść na terapię.
– Najtrudniejszy pierwszy krok: najtrudniej uwierzyć, że jestem bezsilny, zauważyć, że jestem na dnie. Dlatego na terapię najczęściej przychodzą osoby, które są już u kresu. Szok jest konieczny, żeby człowiek zaczął trzeźwieć. Tyle, że czasem trzeba się zastanowić, czy warto czekać na załamanie...

Płytę można zamówić na www.rajmedia.pl, szacowany koszt jednej to 25 zł.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama