Nowy numer 47/2020 Archiwum

Faceci w zbrojach

O twardzielach w parafii, związkach z masonerią i przegranej z Obamą z Carlem Andersonem rozmawia Jacek Dziedzina

Carl Anderson - najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba (od 2000 r.). W latach 1983–1987 pracował w Białym Domu jako specjalny asystent w administracji prezydenta Ronalda Reagana. Jan Paweł II mianował go członkiem Papieskiej Akademii „Pro-Vita”. Był jedynym świeckim audytorem z USA podczas synodów biskupów w Rzymie w 2001 i 2005 roku. Autor m.in. książki „Cywilizacja miłości: Co każdy katolik może zrobić, aby zmienić świat”.

Jacek Dziedzina: Najwyższy Rycerz, płaszcze, pióropusze, instalacja funkcjonariuszy Rady nr 14705... Brzmi jak zabawa w rycerzy dla dużych chłopców.
Carl Anderson: – Ceremonie i stroje Rycerzy Kolumba, szczególnie tych czwartego stopnia, są częścią naszej tradycji. Symbolizują nasze pragnienie obrony Kościoła, jeśli zajdzie taka potrzeba. Powstaliśmy w USA w XIX wieku w czasie, gdy katolicy byli bardzo dyskryminowani, przez co stanowili dość upośledzoną grupę. To były trudne czasy dla katolickich imigrantów, przybywających do Stanów w poszukiwaniu swojego miejsca w amerykańskim społeczeństwie. Założyciele Rycerzy Kolumba (Knights of Columbus – KofC) chcieli stworzyć organizację zabezpieczającą potrzeby tych, którzy popadli w jakąś trudną sytuację po utracie pracy lub śmierci żywiciela rodziny.

Co Pana przyciągnęło do Rycerzy Kolumba?
– Kiedy pracowałem jako specjalny asystent w administracji prezydenta Ronalda Reagana, byłem odpowiedzialny za organizację spotkań liderów KofC z prezydentem USA. I tam właśnie ich poznałem. Po spotkaniu Najwyższy Rycerz zaprosił mnie do wstąpienia do tej organizacji. Tak też zrobiłem.

Jak się zostaje Rycerzem Kolumba: trzeba mieć odpowiednią budowę ciała, wykształcenie, a może... odpowiedni stan konta w banku?
– Warunki są bardzo proste: trzeba być wierzącym, praktykującym katolikiem, ukończyć 18 lat i być poleconym przez jakiegoś członka KofC. Później udajemy się do proboszcza rekomendowanej osoby i pytamy, czy też by ją nam polecił. Jeśli tak, staje się członkiem organizacji.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także