Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ołtarz świata

Fatima oddalona jest od Polski o wiele setek kilometrów. W sensie geograficznym to dla nas najdalej położone sanktuarium europejskie. Duchowo jednak niesamowicie nam blisko do tego miejsca.

Któż nie zna praktyki pierwszych sobót i nabożeństwa do Niepokalanego Poczęcia NMP? Nie mniej znane są nabożeństwa fatimskie, odprawiane 13. dnia od maja do października w niemal wszystkich parafiach, czy figury wzorowane na tej, która masowo wzrusza portugalskich pielgrzymów w kaplicy objawień.

Jeśli się nie nawrócicie…
Związków Fatimy z Polską jest oczywiście więcej. Wszystko zaczęło się w 1917 roku. Splot wydarzeń historycznych spowodował, że Fatima jest nam bliska nie tylko ze względu na charakterystyczny rys pobożnościowy, który z taką łatwością przyjął się w naszym kraju. Objawienia miały miejsce w czasie, kiedy na drugim krańcu Europy, a dokładnie tuż za polską wschodnią granicą, wzięła swój początek jedna z najbardziej antyreligijnych ideologii. Ateistyczny komunizm, jak chcieli jego piewcy, miał wkrótce zapanować nad całym światem. Niedługo też później, tym razem na zachód od Polski, na świat przyszedł kolejny potwór. Historycy do dziś zastanawiają się, który system bardziej zasługuje na miano Antychrysta: komunizm czy faszyzm. Obydwa też zapisały się w polskiej historii wyjątkowo okrutnie, a nasz kraj nie był tu odosobniony. Już w 1911 roku szef portugalskiego rządu Alfonso Costa, zatwierdzając ustawę rozdzielającą państwo od Kościoła, powiedział: „Dzięki tej ustawie, kiedy przeminą dwa następne pokolenia, w Portugalii katolicyzm będzie już całkowicie wyeliminowany”. W tamtych czasach dzieciom w szkole kazano maszerować z napisami „Ani Boga, ani religii”. Na szczęście prognoza sprzed niemal stu lat okazała się fałszywa. Kościół w Portugalii boryka się wprawdzie z problemami, które trapią całą Europę Zachodnią, jest w nim jednak wiele do podziwiania. I tak za najpoważniejsze zagrożenie należy chyba uznać kryzys powołań. W seminarium dla diecezji Leiria-Fatima kształci się zaledwie kilku kleryków. Optymizmem napawa zaś głęboka wiara ludzi, którzy pieszo pokonują setki kilometrów, pielgrzymując do Pani Fatimskiej.

Ave Maria
13 maja w Portugalii to więcej niż data, jest to prawdziwe wydarzenie. Małymi dróżkami, ze wszystkich stron, tuż przed uroczystym odpustem do miasta schodzą się liczne grupy pielgrzymów. Mają oni na sobie charakterystyczne kamizelki odblaskowe, a w rękach trzymają kije, na których wspierają się podczas drogi. Dziennikarze publicznej telewizji doskonale wyczuwają wyjątkowy klimat tego czasu: w programach telewizyjnych pojawiają się zdjęcia z marszu, szczęśliwe i pełne łez dotarcia do celu oraz żywe świadectwa. Ludzie chętnie dzielą się przeżyciami, mówią o najskrytszych powodach pielgrzymowania, wyjawiają intencje. Wyjątkowy przebieg ma też liturgia, zarówno ta wieczorna, poprzedzająca główne uroczystości, jak i ta odpustowa. Uczestnicy pielgrzymki na długo zapamiętają blask dziesiątek tysięcy świec, które tworzą niezapomniany klimat w nocy oraz widok białych szarf, którymi czciciele Maryi wymachują na powitanie i pożegnanie. Spełniła się w ten sposób przepowiednia, w której Piękna Pani mówiła dzieciom, że Fatima będzie ołtarzem świata. I tak też się stało, skoro przyjeżdżają tu pielgrzymi z najdalszych zakątków, a liturgia sprawowana jest niemal we wszystkich językach na ziemi.

Maryja kulę niosła
Wśród pielgrzymów, obok wizerunków Pani Fatimskiej, można spotkać liczne figurki i obrazki Jana Pawła II. Podobnie jest w sklepach z pamiątkami, gdzie pamięć o Papieżu Polaku widoczna jest na pierwszy rzut oka, a tegoroczny kaznodzieja kard. Oscar Maradiaga z Hondurasu cytował go niezwykle często. I trudno się dziwić, skoro właśnie w tych dniach, podczas majowego odpustu, figurkę Matki Bożej przyozdabia się koroną, w której umieszczono kulę użytą w pamiętnym zamachu z Palcu św. Piotra. W maju 2000 roku Jan Paweł II po raz trzeci przebywał w Fatimie. Podczas Mszy św. dokonał beatyfikacji Franciszka i Hiacynty Marto, dzieci fatimskich. Rozpoczynając homilię, wypowiedział znamienne słowa: „Błogosławię Cię, Panie za to, że ukryłeś tę prawdę przed mędrcami i uczonymi, a objawiłeś ją dzieciom”. Ali Agca, niedoszły zabójca Papieża, wielokrotnie stawiał sobie pytanie właśnie o tajemnice fatimskie. Nie mógł zrozumieć, że strzały, które miały zabić, okazały się nieskuteczne. I z punktu widzenia Bożej pedagogii na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że swoją rolę odegrała tu miejscowość, której nazwa „Fatima” nawiązuje do córki Mahometa. Została ona bowiem nadana w czasach, kiedy w tej części Europy panowali muzułmanie, współwyznawcy Agcy. Niektórzy dziwili się, kiedy Kościół ujawnił trzecią tajemnicę fatimską. Wspominała ona bowiem o śmierci papieża. Jednak słowa Maryi to nie był wyrok, ale przestroga. Gdyby świat się nie nawrócił, śmierć groziłaby prawdopodobnie nie tylko Ojcu Świętemu, ale i bardzo wielu innym wyznawcom Chrystusa. Faszyzm i komunizm miały przecież zebrać o wiele tragiczniejsze żniwo. Na naszych jednak oczach ten ostatni prawdopodobnie bezpowrotnie stracił na znaczeniu. Oby to był znak, że posłuchaliśmy orędzia z Fatimy. Teraz trzeba tylko wytrwać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama