Nowy numer 42/2020 Archiwum

Rozczarowani ekumenią?

Chrześcijanie są wciąż podzieleni, mimo ekumenicznych wysiłków. Co stało się z wielkimi nadziejami sprzed lat? Gdzie podziała się moc, z jaką Kościół rzymskokatolicki włączył się w ruch ekumeniczny po Soborze Watykańskim II?

Obchodzony wspólnie przez katolików i niekatolików Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan skłania do pytań o stan dzisiejszej ekumenii. W pierwszych latach po Soborze Watykańskim II wielu wiernym wydawało się, że pojednanie Kościołów chrześcijańskich będzie możliwe – i to w krótkim czasie. W tym roku mija już 45 lat od ogłoszenia soborowego „Dekretu o ekumenizmie”, w którym można widzieć początek oficjalnego zaangażowania się Kościoła rzymskokatolickiego w ekumenizm. Spektakularnego pojednania Kościołów jednak nie osiągnięto. Kościoły chrześcijańskie wciąż są w drodze do jedności.
Zawiedzione ekumeniczne nadzieje

Sobór w „Dekrecie o ekumenizmie” nie tylko ustalił katolickie zasady ekumenizmu, ale wskazał również na sposoby praktycznego wprowadzenia ekumenizmu w życie. Cel ekumenicznego zaangażowania został sformułowany już w pierwszym akapicie dekretu: „jednym z zasadniczych zamierzeń Drugiego Soboru Watykańskiego Świętego Soboru Powszechnego jest wzmożenie wysiłków dla przywrócenia jedności wśród wszystkich chrześcijan”, ponieważ „brak jedności jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata, a przy tym szkodzi najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu”.

W ocenie soboru właściwy skandal polega na rozdarciu tego, co ze swej istoty jest niepodzielne, mianowicie Ciała Chrystusowego, którym jest Kościół. Jezus Chrystus jest „Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami” (Ef 1,22–23). On czyni z wiernych własne członki, obdarza ich różnymi charyzmatami (1 Kor 12,4–27). To Ciało jest jedno i jedyne. Tymczasem fakt podzielonego Kościoła czy też wielość Kościołów zdają się temu wyraźnie przeczyć.

Już prawie 45 lat po ogłoszeniu „Dekretu o ekumenizmie” odczuwa się historyczną i teologiczną presję w odniesieniu do ekumenicznej teraźniejszości i przyszłości: Co stało się z wielkimi nadziejami sprzed lat? Gdzie podziała się moc, z jaką Kościół rzymskokatolicki włączył się w ruch ekumeniczny po Soborze Watykańskim II? Gdzie dziś stoimy? Korygując ostatnie pytanie, można odpowiedzieć: z pewnością nie stoimy. Ekumenizm jako proces pojednania chrześcijańskich Kościołów postępuje naprzód, choć czasami wbrew naszym wyobrażeniom i oczekiwaniom.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama