Szymon Babuchowski: Jak podoba się Panu szkoła bez obowiązkowych prac domowych?
Antoni Buchała: To był pomysł nie tylko chybiony, ale wręcz szkodliwy. Zresztą ministerstwo po części, jak się wydaje, przyznaje się do błędu. Dla mnie była to, ukryta pod pozorami dobra uczniów, chęć przypodobania się im przez kierownictwo MEN. Założenie, że uczniowie będą odrabiać zadania pod wpływem perswazji, bez żadnych sankcji w razie odmowy – bo zadawać wolno, ale nie wolno oceniać – to skrajna naiwność.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








