Nowy numer 49/2020 Archiwum

Prymas ze Śląska

Prymas Hlond w trudnych warunkach podejmował decyzje, które okazały się opatrznościowe dla dalszej egzystencji Kościoła i narodu. Mija 60. rocznica jego śmierci.

Dzięki niemu miliony Polaków, którzy utracili ojczyznę na Kresach Wschodnich, odnajdywały dom na terenach przyłączonych decyzjami w Jałcie i Poczdamie. Sługa Boży August Hlond, syn górnika z Brzęczkowic pod Mysłowicami, pierwszy biskup katowicki i założyciel „Gościa Niedzielnego”, był wybitnym i świątobliwym kapłanem o rozległej wiedzy, zwłaszcza w zakresie katolickiej nauki społecznej.

W duchu Don Bosco
Wychowanek zakładów salezjanów w Turynie, z wielkim doświadczeniem pracy w różnych środowiskach na terenie Włoch, Austrii i Galicji, był także bardzo dobrze przygotowany do podjęcia trudnych kwestii społecznych – bezrobocia, radykalizacji mas społecznych, kryzysu gospodarczego. Jednocześnie był także człowiekiem chłonącym nowości swej epoki. Jako pierwszy polski biskup latał do Rzymu na wizyty „ad limina” samolotem i korzystał na co dzień z samochodu, którym sam kierował. Chętnie korzystał z radia i prasy katolickiej. Chciał mocnego zaangażowania katolików w rzeczywistość społeczną, dlatego wspierał tworzenie Akcji Katolickiej w całym kraju. Wychowany w kulturze włoskiej, gdyż jako 12-latek opuścił Górny Śląsk, aby dalej kształcić się w znakomitych szkołach salezjańskich w Turynie, w młodości właściwie nie znał polskiego języka literackiego. W domu w Brzęczkowicach mówiło się gwarą. Młody Hlond długo nie tylko modlił się i myślał w języku włoskim, ale także swoje codzienne notatki prowadził w tym języku. Już jako dojrzały człowiek opanował język polski, m.in. studiując polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W dowód uznania dla jego kunsztu oratorskiego oraz myśli społecznej profesorowie Kleiner i Chrzanowski dedykowali mu swoją monografię o Słowackim jako „wodzowi duchowemu Polski”. Stolicę prymasowską w Gnieźnie obejmował w październiku 1926 r., kilka miesięcy po przewrocie majowym, który do władzy wyniósł ekipę Piłsudskiego, zwaną sanacją. Sytuacja w kraju była bardzo napięta. Podzielone było społeczeństwo, ale także episkopat. Prymas Hlond nie wspierał żadnej opcji, chciał budować Kościół dla wszystkich. Jednocześnie był zdecydowanym przeciwnikiem łączenia Kościoła z jakąkolwiek formacją polityczną oraz systemem państwowym. Nie szukał zwady z państwem, ale wielokrotnie bardzo stanowczo przeciwstawiał się próbom nieraz bardzo głębokiej laicyzacji życia publicznego, wysuwanym przez związane z masonerią skrzydło obozu rządzącego. Według salezjańskiej zasady, Da mihi animas, caetera tolle (Daj mi duszę, a resztę zabierz), uczył cały Kościół solidarności z najbiedniejszymi. Żył w ubóstwie i tego wymagał także od swego duchowieństwa, zwłaszcza w okresie wielkiego kryzysu gospodarczego, gdy namawiał wszystkich do pomocy rodzinom bezrobotnych. Prekursorska była także jego opieka duszpasterska nad polską emigracją, w tym celu powołał w 1932 r. Towarzystwo Chrystusowe dla Wychodźców.

Czas trudnych decyzji
Wybuch wojny zastał go w Poznaniu, ale już 4 września w nocy przyjechał do Warszawy, odpowiadając na wezwanie prezydenta RP. W długiej rozmowie zarówno prezydent, premier, jak i wódz naczelny zapewniali go, że racja stanu wymaga, aby opuścił Warszawę i w Rzymie działał na rzecz spraw polskich. Pomimo wielu wątpliwości, po rozmowach z nuncjuszem, posłuchał tych próśb. 6 września udał się w stronę Siedlec, a później do Łucka i Krzemieńca. Tam w kłębiącej się kolumnie pojazdów i zdesperowanych ludzi, podążających w stronę Rumunii, doświadczył upokorzenia przegranej wojny. Zadra z tamtych chwil pozostała w nim do końca życia.

Już 28 września 1939 r. głos Prymasa usłyszeli słuchacze polskiej sekcji Radia Watykańskiego. Przemawiał z mocą i pewnością, zachęcał do wytrwania, gdyż „Nie zginęłaś Polsko, bo nie umarł Bóg; …w swoim czasie wkroczy On w wielką rozprawę ludów i po swojemu przemówi. Z Jego woli, w chwale i potędze zmartwychwstaniesz i szczęśliwa żyć będziesz”. Starał się o kolejne audiencje u Piusa XII, aby przedstawić mu dramatyczną sytuację w kraju. Przygotowane przez niego materiały na temat męczeństwa katolików w okupowanym kraju miały wpływ na postawę papieża. To niewątpliwie także za jego przyczyną w encyklice Piusa XII Summi pontificatus, z października 1939 r., znalazły się słowa „o rozdzierającym bólu nad przelaną krwią ukochanego Narodu Polskiego, który (…) oczekuje zmartwychwstania”. Były wypowiedziane w chwili, gdy Hitler w Reichstagu ogłaszał koniec państwa polskiego, a w Moskwie wtórował mu Mołotow, z radością witając kres „bękarta traktatu wersalskiego”.
Prymas stale utrzymywał kontakt z rządem RP na emigracji.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się