Nowy numer 48/2020 Archiwum

Niebo to taniec

To, co zobaczyłem na podhalańskiej polanie, zapierało dech w piersiach. Przypomniałem sobie słowa św. Augustyna, który radził, by nauczyć się tańczyć, bo w niebie możemy czuć się nieswojo.

Młodzi zawirowali. Oślepiało ich jaskrawe słońce. Gdy kończyli tańczyć i wznieśli do nieba ręce, na ich twarze spadło kilkadziesiąt kropel deszczu. Padał dosłownie minutkę, jakby na znak wylania łask Ducha Świętego. Skończyli taniec i słońce znów oślepiło ich skierowane ku niebu twarze. Trafiłem do Leśnicy na rekolekcje lubelskiej wspólnoty „Jezus żyje wśród studentów”. Poza słuchaniem konferencji, adoracji i Mszy jej stałym elementem jest wielbienie Boga przez taniec Izraela.

Groteskowi i patetyczni
– To tańce oparte na starych chasydzkich wzorcach, odkrytych na nowo przez wspólnoty francuskie – opowiada o. Cyprian Moryc, opiekun wspólnoty. – Tańczy się zawsze po kole. Symbolizuje ono doskonałość, świat, nas wszystkich. Wewnątrz jest Bóg. Tancerze zbliżają się do Niego. Ich ruchy są gestami przychodzenia do Boga, zmagania się, by Go poznać, a nawet cofania się przed Nim, zasłaniania twarzy. Jest gest pokazujący, jak zuchwale biegniemy do Niego, a później przestraszamy się, cofamy, kryjemy. Wzbraniamy się, bo Jego obecność zaczyna nas przerażać. Tańce Izraela to tygiel radości i nostalgii. Gesty siły sąsiadują ze znakami kompletnej bezradności. W tańcu jesteśmy i groteskowi, i patetyczni. Jak w życiu. Ojciec Cyprian kilka lat temu uczestniczył w celebracji szabatu we francuskiej Wspólnocie Błogosławieństw. Zachwycił się nim i przeniósł tańce Izraela na grunt lubelskiej wspólnoty. To spora charyzmatyczna grupa, która co tydzień zapełnia dużą aulę Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Wielbienie wśród piorunów
– A teraz pomodlimy się w intencji naszego neoprezbitera – uśmiecha się Magda. Kilkadziesiąt osób zaczyna wirować. – Jeszcze nikt nie tańczył w mojej intencji – dziękuje wzruszony, świeżo upieczony kapłan. Taniec może przełamać lody i zburzyć wiele murów. Pamiętam koncert zespołu Deus Meus na chorzowskim festiwalu Stróżów Poranka. Gdy Tamara, jedna z wokalistek, wyszła na środek i spontanicznie zaczęła tańczyć, nawet starsi ludzie powstawali z miejsc, by oddać chwałę Bogu. Taniec zburzył mur nieufności, wprowadził w rejony, gdzie słowa są bezradne. – Taniec Izraela absolutnie nie jest możliwy bez modlitwy. To intymna rozmowa z Bogiem – opowiadają młodzi. Każdemu gestowi towarzyszy modlitwa. Przed tańczeniem czyta się Biblię. Lubelscy studenci przez kilka dni byli dosłownie zatopieni w modlitwie. Wieczorem wielbili Boga w kaplicy. Gdy z przejęciem czytali słowa: „Błogosławiony jesteś Panie, Boże wszechświata, Panie po trzykroć święty / Święty, święty, święty jest Pan Sabaoth, cała ziemia jest pełna Jego chwały”, dom się zatrząsł. Huknął piorun. Na niebie rozpętała się burza. Błyskawice oświetlały postrzępione szczyty Tatr, deszcz zalewał szyby drewnianej kaplicy. Czuliśmy na plecach ciarki – opowiadali studenci. – Pan dosłownie potwierdzał swoją moc.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także