Nowy numer 42/2019 Archiwum

Kościół bez facetów?

Dlaczego w kościołach jest więcej kobiet niż mężczyzn? Bo tym drugim proponuje się często model „grzecznego chłopca”. A to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. Ani z naturą dorosłego mężczyzny.

Klub dla pań?
W Polsce trudno o jednoznaczną ocenę. Wielu z nas z pewnością potrafi wskazać duszpasterstwa, księży, osoby świeckie, które swoim radykalizmem (ewangelicznym, a nie ideologicznym) zapaliły niejednego mężczyznę do pójścia na całość drogą wiary. Jednocześnie nawet wspólnoty odnowy Kościoła zdominowane są przez kobiety. Dobrym przykładem jest Ruch Światło–Życie. Ksiądz Blachnicki zaczynał z ministrantami, a całą formację oparł w dużej mierze na swoim doświadczeniu, wyniesionym z męskiego harcerstwa. Dzisiaj dziewczyny i kobiety wyraźnie dominują liczebnie w parafialnych i na wakacyjnych oazach. – Albo liturgia jest nastawiona na kobiety, albo ich liczna obecność taki model wypracowuje – mówi o. Jacek Prusak, jezuita i psychoterapeuta. – Widać to też w pracy duszpasterskiej. Kobiety częściej, lepiej dogadują się z księżmi niż z innymi mężczyznami w duszpasterstwach, a celibat sprawia, że mają także pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa w tych relacjach. Nie chcąc mieć pustych ławek w kościele, księża dostosowują życie parafii do potrzeb i wrażliwości kobiet, używając języka przystępnego dla nich – twierdzi jezuita. Ciekawe jest to, że już święci Franciszek i Dominik ostrzegali swoich uczniów, żeby nie poświęcali za dużo czasu na nauczanie kobiet, zaniedbując jednocześnie mężczyzn. Zaniedbani mężczyźni szukają często spełnienia poza Kościołem.

Pieśń dla Pana, pieśń dla panów
Dużo robi zapewne obawa przed hańbiącym dla mężczyzny określeniem „dewota”. Mężczyźni boją się, że jeśli usiądą w pierwszej ławce, przyjdą w tygodniu do kościoła i jeszcze, nie daj Boże, wezmą do ręki różaniec, zostaną oskarżeni o wchodzenie w kompetencje religijne kobiet. A przecież z różańcem w ręku można przechodzić różne etapy zmagania się ze sobą, czasem nawet z Panem Bogiem, co jest naturalnym elementem kształtowania się charakteru mężczyzny. Niestety, „pobożny” kojarzy się właśnie ze zniewieścieniem. Wielu osobom trudno pogodzić sukces, karierę, siłę przebicia ze startymi od klęczenia kolanami. Może zmieniłoby się to choć trochę, gdyby nabożeństwa różańcowe i nauczanie o Maryi uwzględniało także męskie podejście do wiary? – My w katolicyzmie polskim mamy silny kult Maryi, który może kształtować postawę niedojrzałej zależności: przytul się do Niej i pozostań dzieckiem. W katolicyzmie kult maryjny nie może być centralny, bo on ustawia mężczyznę ciągle w relacji do matki i dlatego nie pozwala mu dorosnąć – twierdzi o. Prusak.

Podobnie jest ze śpiewaniem pieśni religijnych. Wielu mężczyzn nie otwiera ust nie tylko dlatego, że może nie posiada odpowiedniego talentu. Ckliwe, ciepłe, czasem dziecinne słowa pieśni są nienaturalne dla przeżywania wiary przez mężczyzn. To też pole do działania dla odpowiedzialnych za liturgię w parafii: nie zawsze pasuje „Gdy Pan Jezus był malutki” lub „Gdy śliczna Panna” (refren „Lili lili laj” słychać przez całe Boże Narodzenie). Ludowe i popularne, nie zawsze zgodne z dogmatami, pieśni maryjne są już nieodłączną częścią wielu nabożeństw i pielgrzymek. Brakuje natomiast zauważenia bardziej teologicznych pieśni, z głębokim, prawdziwym obrazem Maryi. Niestety, łatwiej zaśpiewać tradycyjne, choć mało chrześcijańskie „A chociaż Syn Twój w gniewie mnie ukarze – Matka za dzieckiem w obronie powstanie” niż „Maryjo, weź mnie za rękę, podprowadź do Twego Syna, przyciśnij mnie do drewna, niech spłynie krew i mnie oczyści”. Przecież taki tekst jest przeżyciem, nie tylko dla mężczyzny. I stawia w prawdziwym, biblijnym świetle Maryję i Jezusa.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji