GN 32/2018 Archiwum

Kawalerska procesja

Syrynia. Mała miejscowość na Górnym Śląsku. W Poniedziałek Wielkanocny o godzinie 13.00 kilkudziesięciu młodych ludzi wyrusza w procesji pacholczej. Tak jak ponad 300 lat temu ślubowali to ich praojcowie.

Licealistka Ola Matuszak w procesji bierze udział już po raz szósty. – Po raz pierwszy usłyszałam o niej na lekcji historii w gimnazjum – mówi Ola. – Bardzo podoba mi się ta tradycja. Nigdzie w okolicy nie ma podobnej.

Początki procesji pacholczych w Syryni sięgają XVII wieku. Pierwsza wzmianka o nich znajduje się w tzw. Dokumencie lubomskim z lat 1672–74. Czytamy w nim m.in.: „Młodzieńcy i dzieweczki oświadczają, że postanowili uczcić Chrystusa Zmartwychwstałego i zbierają się w poniedziałek wielkanocny by wspólnie się naradzić, w jaki sposób szukać Jezusa Nazaretańskiego wraz z Mariami zdążającymi do grobu Chrystusa”.
Procesje pacholcze mają związek z najazdami, na które narażone były okolice Raciborza.

Wśród mieszkańców wioski żywa jest jednak legenda związana z początkiem procesji. Mówi ona, że przed wiekami ludność tutejszą dziesiątkowała straszna zaraza. Wiosce groziło wyludnienie. Ostali się tylko jeden młodzieniec i jedna panna. Złożyli oni Bogu śluby, że jeśli zostawi ich przy życiu, wraz z innymi młodzieńcami i pannami odbywać będą po całej parafii uroczyste procesje. Miały się one rozpoczynać w każdą niedzielę przed nieszporami, poczynając od Poniedziałku Wielkanocnego, aż do Zielonych Świąt. Młodzi przeżyli, i tak od tej pory wszystkie panny i młodzieńcy, czyli pachołki, jak ich nazywają, uczestniczą w ślubowanej procesji. W tym roku odbyła się ona po raz 334!

Kompanicy idą!
Najpierw młodzież wybiera zarząd i wójta, czyli przewodniczącego procesji. 21-letni Krzysztof Bugla od sześciu lat prowadzi procesje pacholcze. – Tradycyjnie w procesji biorą udział kawalerowie i panny w wieku od 14 do 18 lat – mówi. – Ale przyjęło się, że uczestniczą w niej i starsi, do czasu, kiedy się nie ożenią lub nie wyjdą za mąż. Średnio co roku w procesji idzie około 100 osób, choć bywało, że było nas nawet 250.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji