Nowy numer 49/2020 Archiwum

Maraton małych kroków

Z o. Josephem Shihem SJ, współpracownikiem sekcji chińskiej Radia Watykańskiego, rozmawia Beata Zajączkowska

Beata Zajączkowska: Wrócił Ojciec właśnie z Chin. Jak katolicy przyjęli wiadomość o nominacji przez Benedykta XVI czterech tamtejszych biskupów na synod do Rzymu?
O. Joseph Shih: – Praktycznie się o tym nie mówiło. Ja dowiedziałem się o nominacji od chińskich policjantów, którzy mnie kontrolowali. Nazwiska biskupów poznałem jednak dopiero po przyjeździe do Rzymu. Katolicy, wśród których duszpastersko posługiwałem, nie rozmawiali na ten temat, a prasa chińska nie pisała ani o nominacji, ani tym bardziej o tym, że władze nie chcą puścić biskupów na synod. Zresztą chińskie media w ogóle rzadko piszą o Kościele i religii. Potrzeba było takich wydarzeń jak śmierć Jana Pawła II czy wybór Benedykta XVI, by pojawiły się jakiekolwiek wzmianki na ten temat.

Przy okazji nominacji chińskich biskupów na synod zaczęto więcej mówić o sytuacji Kościoła w tym kraju. Czy w praktyce widoczny jest podział na Kościół „patriotyczny” i „podziemny”?
– Nie ma dwóch Kościołów w Chinach. Jest jeden Kościół katolicki. Ewentualnie można mówić o jego dwóch obliczach, czy, jeszcze lepiej, o dwóch tworzących go wspólnotach: oficjalnej i podziemnej. Ten podział ma większy sens, gdy mówimy o duchowieństwie. Tylko część biskupów i księży jest uznana przez władze, czyli działa oficjalnie. Z drugiej strony są to biskupi nieuznani przez Stolicę Apostolską, więc, z punktu widzenia Kościoła, nie działają oficjalnie. Jestem jednak pewien, że w Chinach wszyscy są bardzo wierni papieżowi.

A jak wierni radzą sobie na co dzień z istnieniem w Kościele dwóch wspólnot? Czy jedni są „wierni”, a drudzy to „zdrajcy”?
– Przez lata wielu księży nosiło etykietkę współpracujących z reżimem „uzurpatorów świętych rzeczy”. Wszystko to jednak dla większej chwały Bożej. Dziś te podziały coraz bardziej się zacierają. Nawet podczas Mszy św., sprawowanych przez kapłanów należących do Stowarzyszenia Patriotycznego, wprowadzana jest modlitwa za papieża. Podział jest coraz bardziej sztuczny i często regionalno-geograficzny. Na północy Chin są wioski „patriotyczne” i „podziemne”, wszystko zależy od tego, czy dany ksiądz jest uznany przez rząd, czy nie. Często więc chrześcijanin przez sam fakt zamieszkiwania na danym terenie staje się członkiem którejś ze wspólnot. Czyli bardziej decyduje adres niż świadomy wybór.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama