Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kto chce być księdzem?

W części polskich seminariów duchownych odnotowano w tym roku więcej zgłoszeńniż w poprzednich latach. Czy dlatego, że w tym roku zmarł Jan Paweł II? Niekoniecznie.

Powołanie wymaga czasu
Tę opinię potwierdzają dwaj tegoroczni kandydaci, Marek Smok i Marcin Bałda z Piekar Śląskich. Marek Smok zapytany, kiedy podjął decyzję, że zostanie księdzem, mówi o kilku latach. Marcin Bałda odpowiada, że to kwestia wielu miesięcy. Ani jeden, ani drugi nie potwierdzają bezpośredniego związku ich decyzji ze śmiercią Ojca Świętego. Obaj są zaangażowani w życie parafii – należą do grupy lektorów.

Zdaniem ks. prof. Witolda Zdaniewicza, dyrektora Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC w Warszawie, badając kwestię powołań, nie można ograniczać się jedynie do seminariów diecezjalnych, lecz należy uwzględnić cztery grupy młodych ludzi: nowicjuszy, nowicjuszki, zgłaszających się do seminariów zakonnych oraz zgłaszających się do seminariów diecezjalnych i brać pod uwagę dane z kilku lat. Ks. Zdaniewicz twierdzi, że o ile w seminariach zakonnych odnotowuje się w ciągu ostatnich lat spadek liczby zgłoszeń, o tyle w seminariach diecezjalnych od roku 1998 notowany jest stały lekki wzrost liczby kandydatów.

„Dlatego to, co się dokonuje w tym roku, może być dalszym ciągiem tego wyżu” – uważa ks. Zdaniewicz. Dyrektor ISKK zwraca uwagę, że powołania kształtują się w dłuższym okresie czasu i jednostkowe wielkiej wagi wydarzenia w Kościele raczej nie wywołują ich wielkiego wzrostu. Jako uzasadnienie tej opinii podaje, że fakt, iż Polak został papieżem, zaowocował znaczącym wzrostem liczby powołań nie w roku 1979, lecz dopiero w latach 1985–1987.

Nie ilość, ale jakość
Co prawda pod względem powołań kapłańskich Kościół katolicki w Polsce jest w najlepszej sytuacji w Europie, jednak ks. prof. Marek Dziewiecki, krajowy duszpasterz powołań i wicedyrektor Europejskiego Centrum Powołań, nie zgadza się na mówienie o „polskim fenomenie powołań”. Jego zdaniem, duża liczba powołań jest pochodną w miarę normalnego funkcjonowania rodzin i parafii. W Polsce jest znacznie więcej ludzi w kościołach, na pielgrzymkach, na katechezie, na rekolekcjach niż w innych krajach europejskich.

Ks. Dziewiecki przestrzega przed triumfalizmem. Według niego, kwestia powołań ma dwa aspekty – ilościowy i jakościowy. Jakość powołań w Polsce jest coraz słabsza. Do seminariów i zakonów przychodzą ludzie poranieni w rodzinach, szkołach, przez współczesną cywilizację, którą Jan Paweł II nazwał „cywilizacją śmierci”. W rezultacie więcej kandydatów niż dawniej nie dochodzi do święceń, a ci, którzy zostają duchownymi, również są dziećmi naszych czasów, poranionymi emocjonalnie, ze źle uformowanymi sumieniami, z niskim poczuciem bezpieczeństwa w świecie. Dlatego potrzebna jest w seminariach lepsza selekcja kandydatów, badania psychologiczne, dłuższa formacja, kursy wstępne itp.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama