Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bóg tej walki nie chce

Ludzie zamknęli probostwo i pilnują go dzień i noc. Nie wpuszczają nowo mianowanych duszpasterzy. „Ksiądz Grzegorz jest nasz” – napisali na transparencie. Mylą się. Ksiądz należy do Kościoła.

Parafianie z Miasteczka nie wiedzą, że w ubiegły piątek sprawa beatyfikacji ich dawnego proboszcza miała stanąć na Konferencji Episkopatu. Nie stanęła – z powodu zajść w parafii. Pięć lat starań, przygotowane materiały – to wszystko zostało odłożone na czas nieokreślony. Biskup pomocniczy Gerard Kusz z Gliwic nie kryje żalu. – To chichot szatana, że następca księdza Christopha wywraca jego dzieło – komentuje krótko.

Została blizna
Wiele miejsc w Polsce nosi ślady po parafialnych konfliktach. Gdzieś nie chcieli proboszcza, a gdzie indziej właśnie chcieli. Prawie identyczna sytuacja jak Miasteczku wydarzyła się pół wieku temu we wsi Bolesław pod Olkuszem. Też poszło o odwołanego proboszcza. Ludzie chcieli go zatrzymać i doszło do rozłamu.

W przedsionku tamtejszego kościoła spotykam pana w średnim wieku. Maluje lamperię w wymyślne wzorki. – Wie pan, może lepiej o tym nie mówić – zastanawia się. Gdy mówię o Miasteczku, ożywia się. – A tak, słyszałem! Nawet powiedziałem w domu, że na drugi Bolesław się zanosi – mówi z gorzkim uśmiechem. Przyznaje, że z tamtej sprawy nic dobrego nie wynikło. Przyjęło się, żeby o tym nie mówić – opowiada. Nic dziwnego. Rana była głęboka, bo ludzie wówczas nawet za widły i siekiery chwycili. – Nie z czynów, ale ze słów dochodzi do najgorszych nieporozumień. A tu padły niewłaściwe słowa – kiwa głową mój rozmówca.

Ciekawa rzecz, że dziś każdy zagadnięty mieszkaniec wsi zaczyna podobnie: „O tym się nie mówi”. Tak jakby ceną osiągniętego spokoju było milczenie. Cisza pokrywa bolesne wypadki i to, że ludzie dziś wierzą w Tego samego, ale nie tak samo.

Na ławce przed odrapanym blokiem w Bolesławiu siedzi staruszka w chustce na głowie. – Wtedy, wie pan, to się u nas nawet gromnicami bili – szepcze wstydliwie. Potem ze schyloną głową i już jakby do siebie mówi: – Takiej walki Bóg nie przyjmuje. Trzeba jeden drugiemu rękę podać.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama