Nowy numer 3/2021 Archiwum

Bóg tej walki nie chce

Ludzie zamknęli probostwo i pilnują go dzień i noc. Nie wpuszczają nowo mianowanych duszpasterzy. „Ksiądz Grzegorz jest nasz” – napisali na transparencie. Mylą się. Ksiądz należy do Kościoła.

Ktoś powołuje się na Jana Pawła II. – Ale właśnie on powołał waszego biskupa – zwracam uwagę. – I to był jego największy błąd! – krzyczy jeden z mężczyzn.

– Niezależnie od tego, co o tym sądzicie, biskup ma prawo przenosić księdza – przekonuję. Takie słowa budzą tylko większą agresję. Widzę nad sobą coraz więcej gniewnych twarzy. Miesiąc wcześniej ci sami ludzie na pewno przyjęliby dziennikarza „Gościa” z sympatią. Teraz jestem dla nich wrogiem, choć przecież nic się we mnie nie zmieniło.

– Nie godejcie z nim, to ni mo sensu! – wołają. – Jak pan coś przekręci z tego, co tu mówimy, to ja pana znajdę – grozi mi starsza pani z nienawistnym błyskiem w oku – A co to, nie wolno nam protestować? – woła ktoś z tłumu. Nie przekonuje ich stwierdzenie, że przetrzymywanie księdza i blokowanie probostwa wykraczają poza ramy dopuszczalnego protestu. Gniew nie potrzebuje argumentów.

Jednak nie wszyscy
Po ulicy opodal kościoła chodzą zwykli ludzie, przeważnie też z Miasteczka. – My się nie zgadzamy z tym, co oni robią – mówią dwie nastolatki. Jasnowłosa kobieta z wózkiem zatrzymuje się na chwilę. – Ja uważam, że biskup dobrze zrobił. Ksiądz ślubował, że się podporządkuje biskupowi i tak powinno być – rzuca na odchodnym. Podobnego zdania jest jeszcze kilkoro napotkanych młodszych ludzi. Te głosy jednak nie docierają do placu kościelnego. Tam panuje zupełnie inny duch. Padają słowa pełne agresji i nienawiści. A to wszystko odbywa się tuż obok drzwi kościoła. Pewnie nikt już z obecnych nie zwraca uwagi na wyrzeźbiony na nich łaciński napis. Oznacza on: „Domowi Bożemu przystoi świętość”.

I coście zrobili
Wśród protestujących często padają słowa: „Nasz ksiądz Christoph”. Ze swojego dawnego proboszcza uczynili sztandar. Nic dziwnego – jest dumą Miasteczka Śląskiego. Gdy zmarł przed z górą stu laty, pozostała po nim opinia świętości. Autentyczna pobożność kolejnych pokoleń parafian to w dużej mierze owoc jego pokornego życia. Zapytani teraz, czy ksiądz Christoph pochwaliłby to, co się dzieje opodal jego grobu, milkną. – Podobno mieli go beatyfikować, ale wie pan, pieniądze – mówi zażywny mężczyzna, robiąc oko.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama