Nowy numer 42/2020 Archiwum

Magazyn wiedzy

Ludzie wykształceni są w cenie. A tak się składa, że kobiety mają bardzo duży „ciąg” do nauki

Każda okazja jest dobra, by napisać o paniach, więc jeśli nawet nie jestem entuzjastą Dnia Kobiet, to z okazji chętnie korzystam. Zwłaszcza że ostatnio panie zgłaszają coraz większe ambicje polityczne. Widziałem sondaż, według którego Partia Kobiet wyprzedza nawet jedno z ugrupowań obecnej koalicji. Gdyby czerpać wiedzę o świecie nie z uczonych traktatów, ale z tego, co widać w telewizji, to można by odnieść wrażenie, iż panie najbardziej zawzięcie dyskutują o zaletach proszku do prania, kremu na cellulitis albo – za przeproszeniem – pigułki na wzdęcia. Nie należy lekceważyć reklam, bo tu w grę wchodzą pieniądze, a wtedy poprawność ustępuje skuteczności. Tak więc w reklamach może być jakieś ziarno prawdy, lecz kto uzna to za całą prawdę, gorzko się pomyli.

W istocie, szanowni panowie, sytuacja wymknęła się spod męskiej kontroli. Nie wiadomo, kiedy dokładnie się to stało. Podobno przełom stanowiło wynalezienie maszyny do pisania, która zrewolucjonizowała pracę biurową. Okazało się wtedy, że mężczyźni są albo zbyt ważni, albo zbyt ograniczeni, żeby posługiwać się tym urządzeniem. Na szczęście dla wynalazcy istniała armia dobrze wykształconych kadr, które nie miały akurat zajęcia. Oczywiście chodzi o kobiety, bo dla „prawdziwych mężczyzn” zdobywanie wykształcenia od wieków było zajęciem poniżej ich godności.

Nie zmienili zdania nawet po doświadczeniu z maszyną, więc dzisiaj mają problem. Mimo wszelkich zaburzeń, trend jest klarowny: ludzie wykształceni są w cenie. A tak się składa, że kobiety mają bardzo duży „ciąg” do nauki. Nawet na takich, zdawałoby się „męskich”, wydziałach jak ten, którego mam zaszczyt być dziekanem. Jest to szczególnie symptomatyczne, bo przedmioty ścisłe długo były uważane za niedostępne dla kobiecego umysłu, a Marię Curie-Skłodowską traktowano jak odstępstwo od reguły. Parę lat temu rektor (już były) znamienitego Uniwersytetu Harvarda stwierdził, że płeć piękna jest genetycznie niezdolna do sukcesów w naukach ścisłych; jakkolwiek wciąż panowie zdecydowanie dominują wśród profesorów matematyki, to rektor wykazał chyba genetyczny brak ostrożności w formułowaniu hipotez.

Nie sądzę, żeby ludzkości opłacało się magazynowanie takiej ilości wiedzy w kobiecych głowach i rezygnacja z jej wykorzystania. Dlatego nie ma się co oszukiwać: zamiast kombinować, jak zawracać Wisłę kijem, trzeba raczej (intensywnie) myśleć, jak zorganizować system pracy, by kobiety mogły brać w nim pełny udział, nie rezygnując z rodziny. Czy akurat Partia Kobiet coś tu wniesie – wątpię, ale niech próbują.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama