Nowy numer 09/2024 Archiwum

Ewangelizacja komercji

Kościół powinien iść tam, gdzie jeszcze o Bogu nie słyszeli albo o Nim zapomnieli. Centrum handlowe to nie Korea Północna albo Arabia, nie ma powodu, żeby omijali je misjonarze

Dyskutują o prezydenckiej łasce, a z pomnika dawnego katowickiego wojewody Ziętka złomiarz ukradł laskę, zwaną na Śląsku kryką. Tu laska, tam łaska, a mnie się myli, bo przerabiam dane w pamięci telefonu. Czy ktoś mnie ułaskawi, jeśli kryką przyłożę urzędnikom, którzy za moje podatki wymyślają dla mnie takie rozrywki, jak dopisywanie cyfr do numeru?

W Katowicach znikają laski, ale pojawiło się też coś nowego. W wigilię św. Barbary poświęcono kaplicę na terenie dawnej kopalni, zamienionej w ogromne centrum handlowo-rozrywkowe. Kaplica mieści się w dawnym budynku maszynowni, obok charakterystycznej dla tutejszego krajobrazu wieży wyciągowej. Współczesna cywilizacja rzuca się na każdy przejaw nowoczesności, jakby cierpiała na bulimię, ale to „nowe” wywołało krytykę z różnych stron. Wyznawcom kultu handlowego nie podoba się obecność Kościoła w pobliżu ich sanktuarium, bo Kościół w ogóle im się nie podoba. Katolikom nie podoba się obecność Kościoła tuż obok miejsca, gdzie w niedzielę nie bardzo się szanuje trzecie przykazanie. Są też tacy, którym się nie podoba ani Kościół, ani centrum, bo im się w zasadzie nic nie podoba – proponuję, żeby nie tracili na lekturę felietonu czasu, w którym można się skontaktować ze specjalistą.

Oprócz kaplicy pokazywali w telewizji konkurs szopek krakowskich, a przy okazji najsłynniejszy rynek, przy którym stoi kościół Mariacki, a na środku królują Sukiennice. Czy Sukiennice zbudowano jako muzeum albo cepelię? A może jednak starożytni Polacy potrafili godzić handel z religią? Jak Europa długa i szeroka, zanim zaczęto wznosić blokowiska, w centrach miast kościoły stawały obok placów targowych albo place targowe obok kościołów – jak kto woli. W amerykańskich „mallach”, na których polskie centrum się wzoruje, bywają kaplice, biblioteki, a nawet punkty konsultacyjne uniwersytetów. Nie jest to więc nic nowego pod słońcem, podobnie jak nie jest nowy pomysł, żeby kościoły fundowali ludzie niekoniecznie znani jako katolicy.

Na Śląsku, a pewnie i w innych dzielnicach przemysłowych, świątynie dla katolickich robotników finansowali niekiedy protestanccy albo żydowscy przemysłowcy. Nie jest wreszcie nową idea, że Kościół powinien iść tam, gdzie jeszcze o Bogu nie słyszeli albo o Nim zapomnieli. Chrystus wyrzucił kupców z domu Bożego, ale sam bywał na ulicach i rozmawiał z ludźmi, których faryzeusze nie bardzo szanowali. Centrum handlowe to nie Korea Północna albo Arabia, nie ma powodu, żeby omijali je misjonarze.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy