Nowy numer 32/2020 Archiwum

Wychować odważnego chłopaka

Chciałbym wychować syna na kogoś, kto potrafi być choć trochę inny niż rówieśnicy i umie obronić się przed presją kpiących z wiary lub z wartości moralnych rówieśników.

Jak poprowadzić dziecko, aby nie przesadzić w żadną stronę, bo przecież powinien kochać świat i ludzi, nie czuć się osaczonym przez zło. Na razie syn jest ufny, pełen dziecięcej radości życia. Zdaję sobie jednak sprawę, że wnet opinia kolegów stanie się dla niego bardzo ważna.
Ojciec trzecioklasisty


W każdej klasie szanowany jest chłopak silny, wysportowany, będący dobry w jakiejś dziedzinie sportu. Dlatego przez ten najtrudniejszy czas: od 6 klasy podstawówki do końca gimnazjum można mu pozwalać trenować wszystko, co tylko będzie chciał. Inne cechy, które warto rozwijać, to dobra samoocena i pogoda ducha. Przyglądam się chłopakowi mądrze prowadzonemu przez rodziców. Uczy się gry na instrumencie, ale swobodnie spotyka się z kolegami na grze w piłkę. Chodzi regularnie do kościoła i żaden chłopak nie wyśmiewa go, bo on jest dobry w sporcie, dobrze się uczy i kompletnie o nikogo nie zabiega. Zamożni rodzice innego chłopaka opowiadali, że syn nie miał świadomości ich pozycji. Sponsorowali wiele szkolnych spraw, pomagali dzieciom z ubogich rodzin, ale wszystko było bez rozgłosu. Pozwolili synowi na treningi w klubie sportowym, chociaż nie chcieli, by poszedł tą drogą. Ale dzięki temu był pod kontrolą dorosłych i nie miał czasu na włóczenie się po ulicach lub długie siedzenie przed komputerem.

Tę samą metodę zastosowali dziadkowie, którym przyszło wychowywać wnuka. Babcia nie komentowała, gdy wnuk twardo twierdził, że będzie zawodowym piłkarzem. Przeprowadzony przez najtrudniejszy okres uprawia jako student sport dla przyjemności. Przyzwyczaił się do aktywnego stylu życia, nauczył się dobrej organizacji czasu. Bardzo przydatna jest chociaż odrobina muzyki. Pozycja gimnazjalisty grającego na gitarze od razu rośnie, takiego nikt nie wykpi, nie skomentuje złośliwie jego zaangażowania w kościele, a tam grający nastolatek może znajdzie wartościowych przyjaciół. Dlatego teraz, gdy syn kończy edukację wczesnoszkolną, warto go pozytywnie motywować, uczyć wiary w siebie, szukać jego zainteresowań i zdolności. Kilka lat temu nasi najlepsi szkolni sportowcy byli jednocześnie ministrantami. Do dzisiaj widzę, jak odważnie idą do kościoła, jak łapią za kołnierz rozrabiającego nastolatka, który natychmiast milknie pod ich ręką. Dali radę łączyć naukę, sport i bycie ministrantem.

Nie trzeba bać się świata i jego ciemnych stron. Te sfery najlepiej ośmieszyć, wtedy stają się mniej groźne. Wykpić palenie, że to dla mięczaków, którzy muszą w dymie ukryć męczące ich kompleksy, wyśmiać picie, że to dla tchórzy, którzy nie potrafią się bawić bez wspomagania. Koledzy i tak będą syna edukowali, nie uniknie Pan tego. On musi mieć pewność, że Pana odpowiedź jest rzetelna, pozbawiona przesady. Ale najważniejsze to modlić się za swoje dziecko. Jeśli Pan nie ma problemów z chodzeniem pod prąd różnych mód, to i syn przejmie ten styl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama