Nowy numer 42/2020 Archiwum

Idziemy do kościoła

Denerwuję się na męża i na rodziców. Nie odczuwają potrzeby niedzielnej Mszy. Dzieci już to podchwytują, już próbują się migać. A ja się wściekam, żądam, krzyczę. Chwilę potem czuję, że moje zachowanie jest bez sensu.

Obawiam się, że w czasie ferii lub podczas wakacji dwoje starszych, jeśli pojadą do dziadków, nie będzie chodziło do kościoła. Jak wprowadzić zmiany w rodzinie, gdzie dwoje już jest po Pierwszej Komunii św.?
Bezradna mama


Uroczyście przyrzekamy wychować po katolicku dzieci, ale z realizacją jest w naszym społeczeństwie coraz gorzej. Ten temat należy dokładnie przeanalizować z mężem. A od dziadków zażądać bardzo poważnie, by dzieci podczas ferii lub wakacji miały możliwość chodzenia do kościoła, by im o tym przypominano, by je wysyłano. Inna sprawa to wyrobienie w dzieciach od najmłodszych lat nie tyle nawyku uczestniczenia we Mszy św., ale specjalnego pragnienia i potrzeby kontaktu z Bogiem. O łaskę wiary należy się też modlić.

Dla rodziny to nie może być męczący obowiązek, ale radość spotkania, możliwość odpowiedzi na wielką Bożą Miłość. Małe dzieci lubią uczty, przyjęcia, rodzinne spotkania. Uwielbiają wyjazdy do babci i dziadka. Potrafią z przejęciem opowiadać, jak świetnie babcia piecze, gotuje, jak dobrze dziadek zna się na wszystkim i zawsze ma dla wnuków czas. Tak można im przedstawiać Boga – że On czeka bardziej od babci, że przygotowuje większą ucztę, bo ciało własnego Syna, które karmi duszę człowieka. Kocha bezgranicznie, czeka cierpliwie, zna się na wszystkim i wszystko może. O ile jednak podczas rodzinnych uroczystości dorośli czasami odsuwają się od dzieci, mają jakieś swoje tematy, to w kościele jest zupełnie inaczej – wszyscy siedzą razem, to samo mówią, śpiewają, w tej samej chwili wstają, klękają. Nawet małe dziecko jest w stanie pojąć, jak niezwykła jest Msza św.

Co tam się dzieje tajemniczego z kawałkiem chleba i kroplami wina. Ludzie tak mało dają Bogu w ofierze, a za chwilę dostają to z powrotem, ale niezwykle przemienione. Tego nie zrobią najbardziej kochający dziadkowie. Liczą się szczegóły, czyli siedzenie blisko ołtarza, wyjaśnienia, a przede wszystkim radość z możliwości bycia na Mszy. Ważne, by rodzice czynnie uczestniczyli. Jak opowiadać o zaproszeniu na ucztę, podczas której można nakarmić swoją duszę, jeśli rodzice z tego pokarmu nagminnie rezygnują. Niedzielna Msza św. jako centrum tego dnia, radosne wyjście. Aby tak było, wiele należy wcześniej przygotować. Wysiłek włożony teraz będzie procentować po latach. Da Waszym dzieciom bardzo mocne fundamenty, a Pani już się nieraz martwi, co zrobić, aby dzieci potrafiły dać sobie radę w gąszczu propozycji współczesnego świata.

Rodzice tak bardzo dbają o intelektualny i fizyczny rozwój dzieci, gorzej ze sprawami wiary. Katolickie księgarnie pełne są świetnych pozycji pozwalających nawet maluchom na uczestniczenie we Mszy. Wasze starsze dzieci migają się od niedzielnej Mszy, bo tak robi ojciec, zaś Pani błąd polega na tym, że przez krzyki i złość wyjście do kościoła źle się kojarzy. Dla starszych staje się jakimś niepojętym obowiązkiem, daniną, którą należy złożyć nieznanemu w sumie Bogu. Nie ma lepszych obserwatorów niż dzieci, dlatego te sprawy musicie ze sobą poważnie przedyskutować, a zmiany zacząć od siebie.


Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie napisz do mnie ipaszkowska@goscniedzielny.pl lub na adres redakcji skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama