Nowy numer 49/2020 Archiwum

Na ratunek

Nasz 15-letni syn w podstawówce miał świadectwa z czerwonym paskiem. W gimnazjum zaczął nagle wagarować, palić, źle się uczyć. Ta sytuacja trwa już trzeci rok. Dzisiaj dowiedziałam się, że pali też marihuanę.

Od kilku miesięcy po powrocie ze szkoły najpierw siada przed komputerem, potem wychodzi mimo zakazu. Wciąż wyciąga od nas pieniądze, a gdy protestujemy – posuwa się do kradzieży. Nie wiem, jak mu powiedzieć o narkotykach. Syn boi się odrzucenia przez kolegów. Ostatnio zrobił się agresywny, wychudł, je dużo słodyczy. Gdy dałam mu płytę z wyznaniami narkomana – płakał. Przeczytałam wiele o narkotykach i nie sądziłam, że nasz syn w to wejdzie. Już nie dajemy rady.
Wykończeni rodzice


Do działania trzeba przystąpić natychmiast, by ratować dziecko, czyli największy skarb, który powierzył Wam sam Bóg. Nigdy nie jest za późno na działanie. Nie bójcie się buntu syna. Może on podświadomie marzy o tym, byście wreszcie zaczęli zakazywać i nakazywać. Będzie usprawiedliwiony w gronie kolegów, jeśli powie, że rodzice się wściekli, że ma totalny szlaban itd. Trzeba się zorientować, gdzie przyjmują specjaliści od uzależnień. Syn mógł się już zaznajomić z mocniejszymi narkotykami.
Trzeba zmusić go, aby z Wami usiadł. Przygotować naczynie pełne wody, następnie wlać tam jeszcze kilka kropli i pokazać, że naczynie się przelało. Potem spokojnie wyjaśnić, że Wam właśnie się przelało i mówicie wielkie i stanowcze „NIE”.

Nie pytacie, czy jemu się to podoba, czy on tego chce. Zapowiadacie koniec dotychczasowego trybu życia. Staracie się wspólnie ustalić zasady, ale bez żadnej delikatności. To Wy dyktujecie warunki, a nie syn! Po konsultacji ze specjalistą od uzależnień konieczna będzie wizyta w szkole i poprawa ocen – chłopak sam powinien określić, co i kiedy jest w stanie poprawić. Uwaga, szkolny psycholog posiada namiary na dobrych specjalistów. Koniec z zaufaniem. Bez zbędnych komentarzy syn musi być poddany mocniejszemu nadzorowi. Jeśli będzie potrzebna terapia – dopilnujcie, by do niej doszło. Jeśli trzeba go będzie zamknąć na jakiś czas w ośrodku, zrobić to spokojnie, bo w ten sposób ratujecie własne dziecko, za które wciąż jesteście jeszcze odpowiedzialni! Może to być nawet kosztem powtarzania klasy.

Pieniądze nie mogą absolutnie leżeć w dostępnym miejscu. Trzeba znać ich ilość. Jednocześnie dobrze byłoby zapisać go na ciekawe treningi, gdzie będzie autorytet mężczyzny. Wasza decyzja o ratowaniu syna to okazja do „remontu” życia rodzinnego. Był czas piaskownicy, teraz są inne potrzeby i trzeba się dostosować. To może być turystyka, wyjazdy, zorganizowanie grupy wspierających się rodziców. Należy jak najszybciej ustalić zasady oraz kary za nieprzestrzeganie ich. Ważne, by nie straszyć, tylko działać. Jednocześnie potem nie gderać, nie wracać do dawnych spraw, nie wypominać.

Musicie się z synem zastanowić, do jakiego liceum chce zdawać. Ma złe oceny, ale jest zdolny, więc łatwo nadrobi materiał. Jeśli dostanie się do dobrej szkoły, to zmieni towarzystwo. Najlepiej byłoby zawiązać koalicję kilku rodzin i na zmianę organizować czas chłopaków – nauka, sport. Najważniejsze, by syn odczuł, że nastał koniec pewnego etapu Waszego życia, Waszej bierności i bezradności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama