Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gdy dziecko pije

Ciężki krzyż * Mój syn alkoholik

Ciężki krzyż
Naszych synów wychowywaliśmy jednakowo. Z młodszym nie mamy problemów. Starszy, absolwent wyższej uczelni, jest alkoholikiem. Może to był błąd, że go utrzymywaliśmy, chociaż widzieliśmy, co się dzieje? Odszedł od Kościoła. Jakiś czas temu mąż kazał mu się wyprowadzić. Potem widząc, w jak potwornych warunkach żyje, wzięliśmy go z powrotem, stawiając jasne warunki. Nie wypełnił ich. Uważa, że wszystko mu się należy. Bardzo nam z tym ciężko.
Wykończona mama


Bóg nie ma innych rąk niż nasze i to my musimy podejmować trudne nawet zadania. Utrzymywanie syna jest złe. To wielka krzywda wyrządzona alkoholikom, gdy o nic nie muszą się martwić. Państwo stwarzacie mu komfort picia. Wyjście polegające na wyrzuceniu go z domu było słuszne. Należy mówić, że się kocha, ale właśnie dlatego podejmowane są takie działania. A ratuje się alkoholika w ten sposób, że nie przejmuje się jego obowiązków. Rozumiem, że wyrzucenie syna z domu może przekroczyć Wasze możliwości. Pan Jezus podkreślał, że przyszedł do grzeszników. Wyciągał rękę do najgorszych. Lecz oni się zmieniali pod Jego wpływem, zaś syn tkwi w tym, co złe, odrzuca Boga, odrzuca Was, jest bardzo chory.

Alkoholizm jest przewlekłą chorobą, której nie trzeba się wstydzić. Nie należy gderać, traktować alkoholika jak dziecko, apelować do jego sumienia, szantażować, kontrolować ani kłócić się. Pomocy trzeba szukać u fachowców. Czasami lepiej pozwolić upaść na dno, bo to jest dobry moment, aby mógł się odbić. A syn nie spada na samo dno, bo Wy mu pomagacie. Modlitwa jest najważniejsza. Są w wielu miejscowościach grupy modlitewne, można modlić się w dużej wspólnocie o uzdrowienie, uwolnienie. Obecność brata źle wpływa na młodszego syna. On ma prawo do radości, do normalnego życia. Dbajcie o rodzinę, spełniajcie swoje marzenia, nie żyjcie problemami syna alkoholika. Są granice, które się alkoholikowi wyznacza i on dobrze czuje, czego nie może zrobić. Może czas zacząć je mocno zacieśniać? Nie trzeba się bać, że prawdą mówioną mu, gdy jest trzeźwy, sprawi się przykrość. Syn jest chory. Chorego męża ratuje Pani w szpitalu, a syna chorego na uzależnienie też trzeba ratować. To jest trudniejsze, ale należy próbować. A jeśli się nie da, to przynajmniej nie należy mu ułatwiać picia.

Mój syn alkoholik
Cierpię z powodu syna alkoholika. Po różnych nieudanych próbach ratowania podjęłam decyzję, by go zgłosić do przymusowego leczenia. Odtąd stałam się jego największym wrogiem. Na wszelkie możliwe sposoby stara się mnie ranić. Potrzebuję potwierdzenia, że postąpiłam słusznie.
Matka wdowa


Proszę przyjąć wyrazy szacunku i o podziwu dla Pani odwagi i determinacji. Dobrze Pani wie, że to nie syn Panią rani, lecz jego uzależnienie. W głębi serca pozostał czułym i wrażliwym dzieckiem. Postąpiła Pani słusznie, a swoje cierpienie najlepiej ofiarować w intencji uzdrowienia syna. Mocne przekonanie o słuszności tej decyzji niech się stanie murem, o który rozbiją się jego ataki. Może Pani zachowanie pomoże innym osobom.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama