Nowy numer 48/2020 Archiwum

Król jest nagi

Zgorszenie w rodzinie * Załamani rodzice

Zgorszenie w rodzinie
Siostrzeniec zamieszkał z dziewczyną i to za przyzwoleniem swoich i jej rodziców, którzy szukali im mieszkania. Uważam, że to zgorszenie dla młodych w rodzinie, w tym dla naszych dzieci. Już sobie wyobrażam, jak będą kiedyś narzekać, że siostra w przeciwieństwie do mnie jest taka „postępowa”. Zupełnie nie wiem, jak się zachować, gdy spotkam się z siostrzeńcem. Czy wziąć go na stronę i powiedzieć, co myślę? Powoli czujemy się z mężem samotni w naszej dezaprobacie wobec takiego stylu życia.
ZŁA CIOCIA


Ma Pani pełne prawo źle oceniać życie bez ślubu. Potępiamy czyn, a nie człowieka. Tak przecież robił Jan Paweł II. W każdym człowieku dostrzegał głównie dobro. Mówił wprost do ludzi, co jest złe, ale nie mówił, kto robi źle, nie wytykał tego nikomu osobiście. Proszę pamiętać o ewangelicznym nakazie: „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. To nie znaczy, że rodzina ma usprawiedliwiać takie decyzje. Mam wrażenie, że nasze pokolenie zachowuje się jak bohaterowie baśni Andersena „Nowe szaty cesarza”. Wszyscy udawali, że widzą nieistniejące ubranie króla, byle nie być negatywnie ocenionym przez społeczność. Dopiero prawdomówne dziecko oświadczyło dosadnie, że król jest nagi. Pamiętajmy o przestrodze Jezusa, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do królestwa. Należy stawiać sobie i innym dziecięce pytania, zaczynające się od słowa: „dlaczego?”. Warto mówić zawsze i wszędzie, że jest Pani przeciwna luźnym związkom. Podczas spotkania wystarczy powiedzieć prosto: „Znasz moje zdanie na temat wspólnego mieszkania bez ślubu, ale kocham cię, więc nie chcę się od Ciebie odsuwać i Ty też tego nie rób. Zresztą, jesteś na tyle młody, że pewnie zmądrzejesz”. Może tak właśnie powinni zachowywać się rodzice zaskoczeni wiadomością o decyzji swoich dzieci na temat wspólnego mieszkania? Spokojnie mówimy, że nie uznajemy czegoś takiego, dlatego nie będziemy pomagać, ale nie chcemy zrywać kontaktów. Będziemy cierpieć, modlić się, pytać, martwić się. Tymczasem takich ciotek chyba brakuje, bo wszyscy udają, że nie ma problemu, szukają tysiąca usprawiedliwień i pewnego dnia ze zdumieniem usłyszą, że popierali i ułatwiali grzeszne życie.

Załamani rodzice
Pochodzę z bardzo religijnej rodziny. Nagle jak grom spadła na nas wiadomość, że najmłodsza siostra, studentka, którą rodzice rozpieszczali i traktowali inaczej, chce wprowadzić się do mieszkającego z rodzicami chłopaka. Ona od dłuższego czasu odsuwała się od Kościoła. Martwię się o niemłodych już rodziców, którzy nie potrafią pogodzić się z tym ciosem. Siostra straszy, że zerwie z nimi kontakty. Jak pomóc rodzicom?
ZMARTWIONA


Rozumiem, że w Pani jest teraz wielki żal i złość na siostrę. Ale rodzice widzą to inaczej i bardzo cierpią. Może do tej pory było w Was trochę pychy, że jesteście wzorową rodziną? Proszę przypomnieć rodzicom przypowieść o synu marnotrawnym! Ojciec nie zatrzymywał go, a potem nie szukał. Czekał i ucieszył się, gdy syn zmądrzał. Jakoś wierzę, że współcześni młodzi też wreszcie zmądrzeją.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama