Nowy numer 49/2020 Archiwum

Ile kosztuje dym kadzidła?

Nawet pobożność bywa brutalna, gdy spotyka się z twardymi wymogami życia

Ile kosztuje dym kadzidła? Taki jeden obłok kadzielnego dymu? Każda rzecz na świecie kosztuje, zatem i kadzielny dym też kosztować musi. Dlatego nieodzowne są pieniądze. I parafii, i księdzu, który musi z czegoś żyć. Nawet pobożność jest pod tym względem brutalna. Nagadał mi przed laty młody parafianin, jak to księża powinni żyć skromnie i ubogo. „Bo widzi ksiądz, proboszcz z X. samochodu nie ma. Skromnie żyje”.

Odpowiedziałem nieco nieskromnie i z pewną irytacją: „On samochodu nie ma, ale ja mam. I to ja go wożę na konferencje, odpusty, spowiedzi. Szanuję go, cenię, cieszę się, że chwała ubóstwa jego spotkała. Ale jakby on funkcjonował, gdyby nie mój samochód?”. Dyskusja ucichła. Nawet pobożność bywa brutalna, gdy spotyka się z twardymi wymogami życia. I nie dziwię się wszystkim materialistom – od Marksa poczynając, a kończąc na ostatnim z ministrantów, podkradającym drobne z koszyczka. Czy jestem materialistą?

Pamiętam pierwszą wikariuszowską wypłatę. Trochę banknotów i rolka bilonu. Te pieniądze mnie zaskoczyły, wydało mi się ich bardzo dużo. Młody, naiwny idealista, jakby wewnętrznie bronił się przed nimi. Ale wziąłem. Samochód? Miałem kiedyś malucha. Po latach kupiłem skodę. Był to efekt mojej pracy w Niemczech. Wiele lat dorabiałem na zastępstwach w Bawarii. Od jakiegoś czasu zacząłem odkładać na stare lata. Nasze księżowskie emeryturki są cieniutkie. Lat pracy w szkole według ZUS-u mam dopiero dwanaście na niepełnym etacie. Parafialna praca w takim układzie do emerytury w ogóle się nie liczy. Składam więc sam. Śmieszne pieniądze. Ale z poczucia obowiązku zadbania o siebie, by kiedyś dla innych być mniejszym ciężarem, odkładam systematycznie.

No to jak jest z tym dymkiem? Pewnie dałoby się wyliczyć. Ale trudno się doliczyć, ile na jeden dymek przypada kosztów utrzymania kościoła, parafii, ministrantów, księdza, kurii, seminarium, KUL-u, misji, Caritas... A to wszystko koszt tego dymka podnosi. Czasem za bardzo. I niesprawiedliwie. Bo w niektórych parafiach taki dymek mógłby kosztować tysiąc złotych, a w innych nie mieliby na to nawet dziesięciu. Krzywdząco różna bywa materialna sytuacja i parafii, i księży. Poodwiedzałem ostatnio moich kolegów, widziałem. Nikt nie ma odwagi o tym głośno powiedzieć – choć półgębkiem mówi się coraz częściej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama