Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ogonem machnie, łapą trąci

Żyjąc wiarą, nigdy nie jesteśmy samotni

Uwaga! Zły pies! Nie gryzie. Istotnie, jeśli zbyt przyjacielsko nastawiony do całego świata, nawet do złodziei, zły to pies. Aliści nie musi gryźć, by swą pieską rolę dobrze wypełnić. Znajomy proboszcz miał psa – bydlę wysokości stołu, maści nijakiej i bardzo sympatyczny. Wiedziałem, że nikogo z plebanii nie wypuści pod nieobecność proboszcza. Drzwi były otwarte, wszedłem, psisko przywitało mnie jak starego znajomego, ogonem machało, do nóg się łasiło, głowę pod ramię wsuwało. Proboszcza nie było widać, zaszedłem aż do jego pokoju. Odwracam się, by wyjść... Przyjacielsko nastawiony kundel leży na progu, ostrzegawczo podnosząc wargę. Nie ryzykowałem. Usiadłem. Przeczytałem prawie cały numer »Znaku«, zanim wrócił pan tego miłego stworzenia.

Z psem na plebanii to sam kłopot. Bo to kłaków pełno. A gdy przestrzeń mieszkania nie oddzielona od przestrzeni kancelarii, to pies albo wszystkich wita, albo wszystkich straszy (albo jedno i drugie). Najgorzej w czasie biskupiej wizytacji, bo nie każdy hierarcha lubi psy. A jednak na tylu plebaniach są przeróżne Burki, Atosy, Puszki i Anatole. Tak czy owak, z psem tylko kłopot. Z moim też. Dlaczego więc te psy są częścią krajobrazu większości plebanii? Z tym stróżowaniem to nie cała prawda. Czasem służą do wyciągania swojego pana na spacer, co jest też warte polecenia. A może są po prostu potrzebne jako ta żywa dusza, do której można zagadać? Podnosi wtedy taki psina głowę, patrzy w oczy, nastawi uszu, ogonem machnie, łapą trąci... Jakby rozumiał. Rozumie, bardzo dużo rozumie. Bezbłędnie wyczuwa nastrój swego pana, cieszy się z nim, usiłuje rozweselić, gdy zbyt smutno. Bo koniec końców ksiądz z definicji jest samotnikiem, choćby na plebanii mieszkało ich kilku i jeszcze gospodyni.

Samotnikiem? Nie. Żyjąc wiarą, nigdy nie jesteśmy samotni. Jest Bóg, jest w tabernakulum Święta Obecność. Jest modlitwa, która z czasem staje się nawykiem gadania do Pana Boga. A jednak ta materialna obecność czworonoga – który jest przecież darem Stwórcy – jakoś rozładowuje ten zwykły, ludzki niedosyt obecności kogoś drugiego. Byle Reksio nie przesłonił reszty świata widzialnego i niewidzialnego. Nie zżymajcie się więc na plebanijne zwierzaki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama