Nowy numer 2/2021 Archiwum

Nie daj się zwieść

1. Świątynia Jerozolimska, odbudowana po niewoli babilońskiej, była symbolem religijności Żydów, znakiem Bożej obecności, miejscem modlitwy, powodem dumy Izraelitów. Jezus zapowiada jej upadek.

To, co z zewnątrz wygląda pięknie, może być wewnętrznie kruche i niepostrzeżenie chylić się ku upadkowi. Mojej pobożności zawsze zagrażają rutyna i wypalenie, które zabijają gorliwość, tłumią niepokój sumienia, usypiają czujność wobec zła. Kiedy nadejdą Rzymianie (zawsze jacyś „Rzymianie” zagrażają), „świątynia” mojej pobożności może się nie ostać. Jezus przestrzega przed pokładaniem zbytniej ufności w sprawach zewnętrznych. Bóg nie chce od nas ochłapów, chce naszego wnętrza, chce nas całych.

2. „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono”. Co głoszą dzisiejsi fałszywi prorocy? Każdy ma być dla siebie mesjaszem, czyli prawdą i zbawieniem. Religia samozbawienia. Ta herezja sączy się z ekranów czy z gazet. „Powtarzaj sobie: »ja jestem«. I to ci wystarczy. Słuchaj siebie. TYLKO siebie! »Nadszedł czas« wyzwolenia od wszelkich zewnętrznych bogów”. Czy słyszysz takie głosy w sobie? Jezus mówi: „Nie chodźcie za nimi”.

3. Pan zapowiada wojny, trzęsienia ziemi, głód, zarazę. To są znaki nadchodzącego końca czasów. Te znaki już są. Słyszymy o nich w wiadomościach. Nie chodzi o to, by się bać, ale o to, by dostrzegając kruchość ziemskich potęg, uczyć się mądrości życia, „liczyć dni nasze”, intensywniej szukać królestwa Bożego.

4. „Z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników”. Będą wam mówić, że jesteście nietolerancyjni, bo grzech nazywacie grzechem. Będą rechotać w telewizji i bluzgać w internecie. „Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa”. Nie chodzi o to, by robić z siebie męczenników, ale zrobić rachunek sumienia z chrześcijańskiej postawy w świecie. „W naszych czasach ceną, jaką trzeba zapłacić za wierność Ewangelii, (…) jest odrzucenie, wyśmianie czy sparodiowanie” – mówił niedawno Benedykt XVI. Jaką cenę jestem gotów zapłacić za moją wiarę?

5. „Przez wytrwałość ocalicie wasze życie”. Myślę o moich niekonsekwencjach. O tylu „miejscach”, w których odpuściłem walkę o lepsze, uczciwsze, świętsze życie. Chcę być w obozie antychrysta czy w obozie Chrystusa? Nie da się być po obu stronach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama