GN 28/2018 Archiwum

Kalendarz Liturgiczny

6 września, poniedziałek
dzień powszedni
1 Kor 5,1-8; Ps 5; Łk 6, 6-11, III tydzień psałterza


Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś żyje z żoną swego ojca.
1Kor 5,1

Jakiś czas temu czytałam fragment Listu Świętego Pawła, w którym pisze on o tym, jak to nie pochwala małżeństwa i że najbardziej to by chciał, by wszyscy byli jak on. Ale jeśli już ktoś nie może wytrzymać w samotności, to niech weźmie ślub, bo lepiej trwać w małżeństwie, niż płonąć. Strasznie się wtedy zdenerwowałam (co nie znaczy, że nie znałam tego fragmentu wcześniej). Co Paweł sobie wyobraża?! Skąd taka wyższość celibatu? Traktuje małżeństwo jak „mniejsze zło”! Oburzyłam się i moje oburzenie trwa do teraz, chociaż dobrze wiem, z czego wynikają zasady Pawła. On zwracał się do ludzi, którzy żyli z własnymi matkami lub macochami! Musiał więc do nich mówić inaczej niż do nas! Wtedy małżeństwa rzadko zawierane były z miłości. Pawłowi zależało, by za wszelką cenę walczyć z grzechem – jak widać potężnym grzechem. Rozumiem go więc, ale…

Myśl na dziś:
Ten, kto potępia związek małżeński, potępia również dzieci i społeczeństwo.
(Św. Ambroży)

7 września, wtorek
dzień powszedni
1 Kor 6,1-11; Ps 149; Łk 6,12-19


…i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.
Łk 6,16

Ciekawe, kiedy Judasz „stał się” zdrajcą. Użycie czasownika „stać się” zakłada procesualność. To znaczy, że nie był zdrajcą od początku. Był blisko Jezusa – jak pozostali apostołowie. Kiedy więc „stał się”? Kiedy pojawiła się w nim pierwsza myśl, by się odłączyć? Czy było jak z pierwszymi aniołami, którzy odłączyli się, gdy zapragnęli władzy? A może było całkiem inaczej? Czytałam ostatnio książkę Erica Emanuela Schmitta „Moje Ewangelie”. Książka jest próbą własnej interpretacji wydarzeń opisanych w Ewangeliach. Nie obrazoburczą interpretacją, a po prostu – własną, jak to z interpretacjami bywa. Nie ma tu nadużyć. Jeśli kogoś gorszy Judasz, najbliższy przyjaciel Jezusa, który godzi się Go zdradzić, bo wie, że Pismo musi się wypełnić, niech odpowie sobie na pytanie, czy faktycznie tak przerażające jest wybielanie Judasza. Przecież to nie on miał władzę nad Jezusem. Chyba Ktoś to wszystko „zaplanował”?

Myśl na dziś:
Nie ma miłości bez ofiary. Im więcej ofiar, tym więcej miłości.
(Św. Urszula Ledóchowska)

8 września, środa
święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny
Mi 5,1-4a (Rz 8,28-30); Ps 13; Mt 1,1-16.18-23


A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu.
Mi 5,1

O przedziwnej, paradoksalnej i sprzecznej logice Pana Boga pisałam już nieraz. A nie lubię się powtarzać. Jednak cóż zrobić. To trzeba powtórzyć, bo wszyscy wciąż o tym zapominamy. Betlejem było najmniejsze wśród plemion i tam się urodził Mesjasz! I do tego w stajni! My już jesteśmy tak przyzwyczajeni do obrazów żłóbka i osiołka w stajence (przy okazji zagadka: czy wół i osioł pojawiają się w Ewangelii? Hm?), że mimo uszu puszczamy słowa o tym, że Bóg wybrał to, co małe, słabe i do tego wręcz wstydliwe w oczach ludzi. Przyzwyczailiśmy się. Tak jak i do krzyża, bo przecież wszędzie (choć nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa…) krzyże spotykamy. My już nawet nie pamiętamy, że noszenie krzyża to tak jak noszenie szubienicy… Zapominamy, a kiedy nas ktoś zmiażdży, zmiesza z błotem i wykopie za drzwi, nie możemy uwierzyć, że Bóg na to pozwolił i nas opuścił. A chyba właśnie jest odwrotnie?

Myśl na dziś:
Triumf Krzyża nadaje cierpieniu ludzkiemu nowy wymiar: wartość odkupieńczą.
(Jan Paweł II)

9 września, czwartek
dzień powszedni
1 Kor 8,1b-7.10-13; Ps 139; Łk 6,27-38


Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego wiedzą, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czyżby to nie skłoniło również kogoś słabego w sumieniu do spożywania ofiar składanych bożkom?
1 Kor 8,10

Znam ludzi, którzy nie przyklejają rybki na swoich samochodach, żeby nie być zgorszeniem, gdy będą łamać przepisy. Znam też ludzi, którzy nie idą do spowiedzi, bo następnego dnia mają imprezę i „nie opłaca się”. Podwójna moralność czy szczerość z samym sobą? Ale gdyby poszli do spowiedzi, przyjęli Najświętszy Sakrament, a następnego dnia upili się na imprezie? A tam zobaczyłby ich ktoś znajomy, który by się zgorszył? I tu stoimy przed poważnym dylematem. Kto ma korzystać z sakramentów jak nie grzesznicy? A z drugiej strony, skoro chodzisz do Komunii, to dlaczego upijasz się na imprezach i łamiesz przepisy? Nie chodzi tu tylko o innych, których gorszysz (bo najczęściej oni gorszą się przede wszystkim sami sobą), ale przede wszystkim o twoje serce. Żyj tak, byś nie musiał się wstydzić sam przed sobą.

Myśl na dziś:
Bądź takim, abyś nie musiał czerwienić się sam przed sobą.
(Wiktor Hugo)

10 września, piątek
dzień powszedni
1 Kor 9,16-19.22-27; Ps 84; Łk 6,39-42


Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów. Dla tych, co są pod Prawem, byłem jak ten, który jest pod Prawem.
1 Kor 9, 20

Czy to znaczy, że aby nawrócić narkomanów, muszę zacząć z nimi ćpać? Nie. Ale to znaczy, że jeśli chcę ich nawrócić, muszę do nich przyjść, siąść na „ich kupie gnoju”, wysłuchać ich obelg na Boga i Kościół, i jeśli w czymś mają rację (na przykład w tym, że na niedzielnej Mszy nigdy nie dowiedzieli się niczego o Bogu), przyznać im ją. To jest ich doświadczenie, nie możemy zaprzeczać. Ale potem możemy pokazać także swój punkt widzenia. Że Kościół to są ludzie tak samo słabi jak my. Że księża często borykają się nawet z niewiarą w Boga. Że Bóg jest ponad tym i wybrał to, co słabe... By „pozyskać” Żydów, nie muszę na nich krzyczeć, by uwierzyli w Mesjasza. Mogę pokazać, w czym się z nimi zgadzam, jak wiele mamy wspólnego, jak bardzo ich szanuję i jak wiele im zawdzięczam! I… jak wiele znaczy dla mnie Jezus Chrystus.

Myśl na dziś:
Musimy błądzącemu bratu pokazać, że nasza religia to miłość bliźniego, braterstwo, a jej symbolem – serce.
(Bł. Karol de Foucauld)

11 września, sobota
dzień powszedni
1 Kor 10,14-22; Ps 116B; Łk 6,43-49


Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron.
Łk 6,44

Przypomina mi się taki niechlubny – podobno – incydent pewnego dziecięcego zespołu, który wystąpił w reklamie jogurtu z piosenką „po owocach ich poznacie”. Zostało to okrzyknięte hańbą, brakiem szacunku i profanacją. Mnie natomiast ten pomysł się spodobał. Ale się nie wychylałam. Za to teraz to zrobię. Owszem, druga strona też miała trochę racji: promocja zespołu w komercyjnej reklamie, poprzez wykorzystanie słowa Bożego w świeckim kontekście, to faktycznie słabe zagranie. Ale tak naprawdę, czy nas, chrześcijan, musi to gorszyć? Powinniśmy dążyć do zjednoczenia sfer sacrum i profanum. Mamy być ludźmi wewnętrznie zintegrowanymi, którzy nie są święci w niedzielę, a grzeszni w sobotę, tylko są święci i grzeszni przez siedem dni w tygodniu.

Myśl na dziś:
Dla mężnego człowieka szczęście i nieszczęście są jak jego prawa i lewa ręka; posługuje się obydwiema.
(Św. Katarzyna ze Sieny)
« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji