GN 43/2020 Archiwum

Kalendarz Liturgiczny

Katarzyna Cudzich

13 lipca, poniedziałek
wspomnienie świętych pustelników Andrzeja, Świerada i Benedykta
Wj 1,8–14. 22; Ps 124; Mt 10,34–11,1


Oto lud Izraelitów jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. Wj 1,9–10

Zwierzęta atakują ze strachu. My także. „Zerwałam z chłopakiem, bo bałam się, że on ze mną zerwie” – słyszałam nieraz od znajomych. Sama również raniłam kogoś, uprzedzając jego posunięcia. Najważniejsze to nie dać się zranić! Wyprzedzić atak! A jak się nie uda wyprzedzić, to chociaż później dobić! Agresja więc jest próbą radzenia sobie ze strachem. Jezus mówił, żeby nadstawiać drugi policzek. No właśnie, a czy On zawsze go nadstawiał? Na przykład kiedy wyrzucał kupców ze świątyni albo „wymyślał” faryzeuszom? Wtedy był raczej groźny, wręcz niebezpieczny. Czy to znaczy, że mówił rzeczy sprzeczne z tym, jak postępował? Jezus, będąc walczącym lwem, nie przestawał być pokornym barankiem. Apel, by nadstawiać drugi policzek, nie oznacza więc nawoływania do bycia bezwolnym, naiwnym i pozbawionym charakteru i mądrości. Chodzi o to, żeby nie atakować jak Egipcjanie. I zwierzęta.

Myśl na dziś:
Jezu cichy i pokornego serca. Uczyń serca nasze według serca Twego (Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa).

14 lipca, wtorek
wspomnienie dowolne św. Henryka, cesarza
Wj 2,1–15a; Ps 69; Mt 11,20–24


„Któż cię ustanowił naszym przełożonym i rozjemcą? Czy chcesz mnie zabić, jak zabiłeś Egipcjanina?”. Przeląkł się Mojżesz i pomyślał: „Z całą pewnością sprawa wyszła na jaw”. Wj 2,14

Kłamstwo ma krótkie nogi, oliwa zawsze sprawiedliwa, a prawda zawsze wyjdzie na jaw. I tak dalej. Przysłów uczymy się w podstawówce, ale tak naprawdę niewielkie mają odniesienie do naszego życia. W sytuacjach, w których kamuflujemy popełnione przez nas zło, wydaje nam się, że jakoś to będzie, że nikt się nie dowie. I co najlepsze, często mamy rację. Zazwyczaj za nasze różne drobne przewinienia nie otrzymujemy żadnych kar. Uchodzą one uwadze innych. Wtapiają się w tło codziennych wydarzeń. Czy jeśli nie oddamy książki, którą ktoś nam kiedyś pożyczył, popełniamy przestępstwo? Moja mama stworzyła kiedyś listę płyt zaginionych i pożyczonych. Znalazło się ich około dwudziestu. Jeśli sobie nie zapiszemy, co pożyczamy, to możemy tego nigdy nie odzyskać. A nawet jeśli zapiszemy, to zawsze jeszcze można się wyprzeć, powiedzieć, że już dawno się oddało. Nie spotyka nas za to kara z nieba. Tylko czy sumienie nie gryzie? Uderz w stół, nożyce się odezwą, że przywołam jeszcze jedno przysłowie.

Myśl na dziś:
Prawda nie tylko musi jaśnieć, ale też musi dodatkowo płonąć i ogrzewać wszystko wokół siebie (Edward Poppe).

15 lipca, środa
wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora Kościoła
Wj 3,1–6. 9–12; Ps 103; Mt 11, 25–27


„Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?”. A On powiedział: „Ja będę z Tobą”. Wj 3,11

Ależ jak to, Panie? Ja? Ależ nie! Przecież ja nie umiem! Przecież są lepsi! Ja na pewno nie podołam! A dlaczego by nie powiedzieć: Oto ja, poślij mnie! Dlaczego tak rzadko u nas taka gotowość? Nie wierzymy w siebie? Jesteśmy słabi? Mamy słabe poczucie własnej wartości? Bzdura. To nie to. Raczej nasza pycha nie pozwala nam na gotowość wobec Pana. Ja jestem wybrany! Jestem najlepszy spośród tysięcy – myślimy. A mówimy: – Ależ jak to, Panie? Ja? Ależ nie! Przecież ja nie umiem! Hipokryzja. Chociażbyśmy się przyznali: Ja to zrobię najlepiej! Ale nie, trzeba udawać. Wtedy będziemy uznani za pokornych. Jednak czy na pewno? Mój przyjaciel kiedyś dokonał rozróżnienia na skromność i pokorę. Skromność to jedynie cecha charakteru, a pokora to cnota. Można być pokornym, mówiąc: Oto ja, poślij mnie, a pysznym, pytając: Kimże jestem?

Myśl na dziś:
Wstydliwość zdobi każdego człowieka, dlatego musisz umieć ją przezwyciężać, nie tracąc jej (Monteskiusz).

16 lipca, czwartek
wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
Wj 3,13–20; Ps 105; Mt 11,28–30


Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych Mt 11,29

Powtórzę. Można być pokornym, mówiąc: Oto ja, poślij mnie, a pysznym, pytając: Kimże jestem? Jezus jest cichy i pokorny sercem. Ale jest też waleczny. Bo pokora to postawa serca. Intencja, z jaką podejmujemy się jakiegoś czynu. Jeśli chcemy obronić najbliższą osobę, mamy siedzieć w kącie, patrzeć, jak ją biją i modlić się: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią? Nie będę tego rozstrzygać, jednak nie wydaje mi się, że o taką postawę chodzi Jezusowi, gdy nawołuje do bycia cichym i pokornym, i nadstawiania drugiego policzka. Uczmy się od Jezusa, tak jak nam to przykazuje. A więc walczmy w słusznej sprawie. Kiedy mamy zamilknąć, jak baranek na rzeź prowadzony, to zamilknijmy i weźmy jarzmo „lekkie i słodkie”. Ale kiedy mamy uderzyć dłonią w stół jako sprzeciw wobec zła, zróbmy to.

Myśl na dziś:
Patrzę na Jezusa w Eucharystii: czyż Jego miłość mogłaby obmyślić jeszcze coś piękniejszego? (Św. Albert Chmielowski).

17 lipca, piątek
dzień powszedni
Wj 11,10–12,14; Ps 116B; Mt 12,1–8


Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu. Mt 12,6–8

Nasza sprawiedliwość ma być większa niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie. Większa, czyli jaka? Jeszcze bardziej mamy czepiać się szczegółów i wymagać od innych? Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Jak to rozumiemy? Jezus sprowadza to do niepotępiania niewinnych. A skąd mamy wiedzieć, kto jest winny, a kto niewinny? Czy możemy na podstawie naszych przypuszczeń stwierdzić, co kto ma w „środku”? Bardzo lubię oceniać innych ludzi. Ich duchowość, zaangażowanie religijne. Ci nie są prawdziwie wierzący. Ci w ogóle nie są wierzący, chodzą do kościoła z sentymentu, a medalik noszą dla ozdoby. A tym to się tylko wydaje, że wierzą. Oto moja „nowa” sprawiedliwość. Dla innych liczą się fakty: ktoś robi tak i tak, czyli robi źle. Nie znają kontekstu, nie znają sytuacji. Nie wiedzą nic. A oceniają. I jeszcze się gorszą. Oto stara sprawiedliwość. A jaka jest miłosierna sprawiedliwość Jezusa?

Myśl na dziś:
Można być świętym z pastorałem w ręku, ale równie dobrze można nim zostać, mając miotłę w ręku (Bł. Jan XXIII)

18 lipca, sobota
wspomnienie dowolne św. Szymona z Lipnicy, prezbitera
Wj 12,37–42; Ps 105; Mt 12,14–21


Oto mój Sługa; którego wybrałem, Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Mt 12,18

18 lipca to dzień mojego ślubu. Dzień, na który czekałam, odkąd pamiętam i jeszcze dłużej. I szczerze powiem, czekałam, marzyłam, ale wbrew pozorom nie zapowiadało się na ziszczenie. Marzenia. Dużo perypetii, cierpień i trudności. Wielka Pustka i Brak. Boże, czego chcesz ode mnie? Co robię źle? Aż nagle Bóg zesłał mi swojego Sługę Umiłowanego, w którym moje serce znalazło upodobanie. Słowa, które cytuję, odnoszą się do Jezusa. Dlaczego więc wyciągam je z kontekstu i wykorzystuję do prywatnych celów? Bo uważam, że jedno nie wyklucza drugiego. Odkryłam ostatnio, na czym polega „kochanie Boga” i „wypełnianie Jego woli”. Małżeństwo jest moim powołaniem – jeśli będę kochać mojego męża, w ten sposób będę służyć Bogu. Nie muszę organizować wielkich publicznych ewangelizacji czy tysiąc razy na dzień leżeć krzyżem. Moja miłość do męża będzie mnie uświęcać.

Myśl na dziś:
Najcenniejszą perłą, którą można odnaleźć, jest poznanie własnego powołania (Św. Jan Bosko)
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama