Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kalendarz Liturgiczny

Katarzyna Cudzich

30 marca, poniedziałek
dzień powszedni

Dn 13,41–62; Ps 23; J 8,1–11
Całe zgromadzenie zawołało głośno i wychwalało Boga, że ocala tych, co pokładają w Nim nadzieję.
Dn 13,60

Najpierw bezpodstawnie skazali Zuzannę na śmierć, a potem bardzo się cieszyli, wychwalając Boga. Tylko z czego się cieszyli? Z tego, że została uratowana? Przecież sami mogli zapobiec jej śmierci – oni, czyli my (nie mylić z takim zespołem). Zauważyłam, że nieraz nie jestem do końca świadoma konsekwencji swoich czynów. Potrafię rzucić bardzo mocne słowa, które mogą zniszczyć moje życie, ale ponieważ zawsze mi się „upieka”, wciąż tak robię. Jednak gorzej by było, gdyby mi się kiedyś nie upiekło i niesłusznie „zabiłabym Zuzannę”. Podobnie jest wobec Boga – grzeszymy, grzeszymy, bo zawsze nam się „upieka”. Zapłatą za grzech jest śmierć, ale nawet w Starym Testamencie Bóg na każdym kroku przebaczał swojemu ludowi. Oni się cieszyli – przez chwilę – a potem znowu to samo...

Myśl na dziś:
Pan jest cierpliwy i ma wielkie miłosierdzie. W swojej ekonomii potrafi wykorzystać nawet nasze błędy, jeśli złożymy je na Jego ołtarzu. (Św. Edyta Stein)

31 marca, wtorek
dzień powszedni

Lb 21, 4–9; Ps 102; J 8, 21–30
I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.
Lb 21,9

Bóg na każdym kroku przebaczał swojemu ludowi. Oni się cieszyli – przez chwilę – a potem znowu to samo. Bóg cierpliwie znosił ich – naszą niewierność. Zawsze mnie zastanawia, czy jest jakaś granica, kiedy bliscy przestaną przebaczać mi moje zachowanie i stwierdzą: tym razem miarka się przebrała. Adieu. U Boga nie ma tej granicy. Co najwyżej strach, że umrę w grzechu, no ale zawsze pozostaje przecież czyściec... Tylko nie można tak w nieskończoność (tym razem mi się udało, więc następnym razem też). Co Bóg musiał zrobić, by utrzymać grzeszników przy życiu? Dać im miedzianego węża, żeby mieli widzialny znak. Inaczej by nie zrozumieli... Pokutuje w nas tak wiele z pogaństwa – wystarczy spojrzeć na praktyki niektórych chrześcijan. Przecież one często niczym nie różnią się od magicznych formuł...

Myśl na dziś:
Cierpimy z powodu cierpliwości Boga. Tymczasem wszyscy potrzebujemy Jego cierpliwości (...) Świat jest zbawiany dzięki Bożej cierpliwości, a niszczony przez ludzką niecierpliwość. (Benedykt XVI)

1 kwietnia, środa
Dzień powszedni

Dn 3,14–20.91–92.95; Ps: Dn 3; J 8,31–42

Niech będzie błogosławiony Bóg (…), który posłał swego anioła, by uratował swoje sługi. W Nim pokładali swą ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała.
Dn 3,95

Trzej młodzieńcy, Daniel, Abraham. Musieli wejść do pieca, do jaskini lwów i zamachnąć się na syna. Łatwo powiedzieć. Zaczynam sobie coś takiego wyobrażać i nie jestem w stanie. Można umrzeć od samego myślenia. Ale Bóg ich wszystkich uratował. Trzej młodzieńcy nie zginęli w piecu ognistym – chociaż tam weszli. Czy my wchodzimy do naszego „pieca”, czy uciekamy przed nim? W moim życiu obowiązuje taka prawidłowość: gdy odważę się, zaufam i wejdę, to zostanę uratowana, a gdy stchórzę i ucieknę, to wtedy spłonę. Warto Bogu zaufać i nie patrzeć na Niego jak na Boga deistów – jest daleko i nie ingeruje w nasze życie. To, co nierealne, w oczach Boga może być dużo bardziej realne niż to, co dla nas najrealniejsze na świecie.

Myśl na dziś:
Wiara oznacza opowiedzenie się za tym, że to, czego nie można ujrzeć, co nie może w żaden sposób stanąć w polu widzenia człowieka, nie jest czymś nierzeczywistym, lecz odwrotnie, że to, czego nie można ujrzeć, jest właściwą rzeczywistością, która utrzymuje i umożliwia wszelką rzeczywistość. (Kard. Joseph Ratzinger)

2 kwietnia, czwartek
wspomnienie dowolne św. Franciszka z Paoli, pustelnika

Rdz 17,3–9; Ps 105; J 8,51–59

Sprawię, że będziesz niezwykle płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie
Rdz 17,6

To, co nierealne, w oczach Boga może być dużo bardziej realne niż to, co dla nas najrealniejsze na świecie. Dużo się mówi o woli Bożej, o tym, że trzeba być cierpliwym i nie wymuszać nic na Bogu. Bo Bóg wie najlepiej. I co z tego, że tak się mówi, kiedy ja tego wciąż nie potrafię. Jako dziecko, jako nastolatka i teraz, jako studentka, nie daję Bogu pola do działania. Nie wiem, czy teraz nawet nie jest gorzej... Kiedy tyle już mi Bóg dał, to nie może tego odebrać i musi chcieć dać więcej – więc czekam. Czekam. Czekam! Mam takie szczęście, że aktualnie obserwuję, jak moja cierpliwość się opłaciła (chociaż właściwie trudno mówić, że to była cierpliwość, raczej poddanie się...) – Bóg wypełnia swoje obietnice. Ale długo musiałam walczyć i zmagać się, by tak się stało. Obietnicę od jej wypełnienia zazwyczaj dzieli duża przepaść. Nieraz trzeba ją przeskoczyć.

Myśl na dziś:
Do tego, kto potrafi czekać, wszystko przychodzi z czasem. (przysłowie francuskie)

3 kwietnia, piątek
dzień powszedni

Jr 20,10–13; Ps 18; J 10,31–42

Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę. Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców.
Jr 20,13

Obietnicę od jej wypełnienia zazwyczaj dzieli duża przepaść. Nieraz trzeba ją przeskoczyć. Powierzyć Panu sprawę i Go wysławiać. A On uratuje. Wiem, że tak najlepiej, że inaczej można się wykończyć, a po co, skoro sam Bóg czuwa. Jednak nie wiem, jak tego dokonać w praktyce. Bóg daje mi obietnicę, ale ja i tak się boję, i tak nie wierzę, i muszę prosić o pokój, a Bóg kolejny raz będzie mówił: Zaufaj mi. Potrafimy zaufać najbliższym, chociaż, jako ludzie, mogą nas zawieść. Ale nie potrafimy zaufać Bogu, który nigdy nie zawodzi. Wiele rzeczy uświadamiam sobie dopiero, pisząc te komentarze, a na co dzień żyję w uśpieniu, w nieświadomości – całkiem bezrefleksyjnie. To jeszcze bardziej mnie przeraża.

Myśl na dziś:
Bóg pomaga zawsze, ale najczęściej z półgodzinnym opóźnieniem, abyśmy mogli pokazać, dokąd sięga nasza wiara. (Abbe Pierre)

4 kwietnia, sobota
wspomnienie dowolne św. Izydora z Sewilli, biskupa i doktora Kościoła

Ez 37,21–28; Ps: Jr 31; J 11,45–57

Uwolnię ich od wszystkich ich wiarołomstw, którymi zgrzeszyli, oczyszczę ich i będą moim ludem, Ja zaś będę ich Bogiem.
Ez 37,23

Pokutuje w nas tak wiele z pogaństwa – wystarczy spojrzeć na praktyki niektórych chrześcijan, przecież one często niczym nie różnią się od magicznych formuł... Ostatnio natknęłam się na wróżkę w telewizji. Ciężko było mi to oglądać. Kiedy ludzie dzwonili do niej z pytaniem: „co mnie czeka w tym roku” i „czy uda mi się założyć małe przedsiębiorstwo”, myślałam, że się rozpłaczę. Co prawda, śmiałam się z głupoty ludzkiej, jednak tak naprawdę traktowałam to jako wielką tragedię. Co najlepsze, w grudniu ta „wróżka” mówiła o tym, że zbliżają się święta, więc trzeba pójść do kościoła. Robi się słabo... Najgorsze jest to, że często nie widzimy nic złego w synkretyzmie. Nie zawsze jest tak jaskrawy – czasem wystarczy odpukać lub nie-podziękować...

Myśl na dziś:
Postawy magiczne zawsze będą jakimś cieniem, który towarzyszy religii. Dzieje się tak wtedy, kiedy nie zanosimy modlitwy do Boga z wiarą, ale jesteśmy absolutnie przekonani, że On musi być nam posłuszny, ponieważ wykonaliśmy takie a takie czynności. (O. Jan Andrzej Kłoczowski)
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama