Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kalendarz Liturgiczny

Kinga Frąckowska

9 marca, poniedziałek
dzień powszedni

II tydzień psałterza, Dn 9,4b–10; Ps 79; Łk 6, 36–38

Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią
w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie. Łk 6,38

Przypatrywałam się kiedyś przesypywaniu zboża. Pełne garście chłodnych ziaren. Wydaje się, że wszystkie chcą się wyślizgnąć, że to posiadanie jest nietrwałe. Tymczasem dłonie naprawdę są pełne. Choć to maleńkie ziarna, wyrosną z nich nowe rośliny. To ziarna na pulchny, chrupiący chleb. Drobne, a owocują obficie. Świat wymaga, bym była samowystarczalna, powinnam doskonale planować czas, straty i zyski. Nakaz, by dawać, staje się niewygodny. A Boże słowo jest konkretne, niewymijające: „dawajcie, a będzie wam dane”. Dawać otwarcie – czas, uwagę, pomoc... To, co oddam, zostanie zwrócone z nawiązką, w sposób, jakiego nie potrafię przewidzieć. Miara dobra, natłoczona, utrzęsiona i opływająca – czy trzeba mi więcej potwierdzeń hojności Boga? Oceniając to, co posiadam, mam ochotę stwierdzić, że to „wielkie nic”. Tymczasem to jest moje wszystko – a ze wszystkiego można dać naprawdę wiele.

Myśl na dziś:
Świętość nie jest łatwym życiem, jest wytrwałą walką z sobą, jest otwieraniem serca i dłoni ku braciom. (Kard. Stefan Wyszyński)

10 marca, wtorek
dzień powszedni

Iz 1,10.16–20; Ps 50; Mt 23,1–12

Kto składa ofiarę dziękczynną, ten cześć Mi oddaje, a tym, którzy postępują uczciwie, ukażę Boże zbawienie. Ps 50,23

Ofiary ze zwierząt, całopalenia, dziękczynienia. Zupełnie inne realia niż dziś. Dlatego zawsze omijałam ten fragment i podobne wersety psalmów. Teraz tego nie zrobię. Przecież i te słowa chcą mi coś powiedzieć. O człowieku, o mnie samej przede wszystkim. Spalanie cielców, wiadomo – dziś nieaktualne. Ale postawa dziękczynienia zawsze. Dlaczego? Nie jest to zewnętrzny, narzucony obowiązek, suche prawo do wypełnienia. Nie jest też potrzebna Bogu, bo czy On jest zależny od człowieka? Dziękować Panu, ofiarując Mu to, co się posiada – to znaczy być uczciwym. Uczciwe jest stawanie w prawdzie, przed Nim i sobą samym. A prawda, którą się dostrzega, okazuje się prosta: wszystko otrzymuję od Boga. Każdy mój wysiłek owocuje również dzięki Niemu. To, co mam, już należy do Niego. Umiejętność dziękczynienia i ofiary kształtuje spojrzenie wrażliwe na prawdę. A tylko czystymi oczami ujrzę zbawienie dla mnie przygotowane.

Myśl na dziś:
Święty bez modlitwy?... Nie wierzę w taką świętość. (św. Josemarίa Escrivá)

11 marca, środa
dzień powszedni

Jr 18,18–20; Ps 31; Mt 20,17–28

Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. Mt 20,26

Wielki - tj. wybitny, znakomity, sławny, człowiek wysoko postawiony, wpływowy, ktoś z wyższych sfer itp. W sposób naturalny człowiek chce się piąć w górę, realizować ambicje. Wszystko każe nam rozwijać się w przynajmniej kilku dziedzinach. Być dostrzeżonym, najlepiej samowystarczalnym. Ale jakie są tego owoce? Pęd pozostaje zawsze, nigdy nie będzie mety. Tymczasem każdy z nas zamyka się w swoich sprawach do zrobienia, w mieszkaniu czy biurze. W swoich kwitkach i dowodach wpłaty. A przecież są obok ludzie, którzy nie potrafią walczyć o swoje, tak jak to dyktuje rzeczywistość. Wielkość – wyjść poza swoje plany do tych, którzy samotności, lęku nie potrafią pokonać w pojedynkę. Służba, na wzór Boga schylić się do kogoś... W słowniku języka polskiego obok wyrazu „wielki” umieszczono „wielkoduszny”. Zdolność do wyrzeczeń, wyrozumiałość, hojność dla innych – czy to nie jest prawdziwa wielkość, do której powołany jest człowiek?

Myśl na dziś:
By dojść do posiadania wszystkiego, nie chciej posiadać czegokolwiek. (św. Jan od Krzyża)

12 marca, czwartek
dzień powszedni

Jr 17,5–10; Ps 1; Łk 16,19–31

Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Łk 16,27–28

Bogacz nigdy nie dostrzegał Łazarza. Mile zaskakuje, że przynajmniej był związany z rodziną i nie życzył jej źle. Okazuje się jednak, że to mało... Kto ma pójść do mojej rodziny i pokazać to, co ważne? Kto ma powiedzieć o Bogu, który wciąż czeka? Kto ma przypomnieć prawdę o grzechu i jego destrukcyjnych konsekwencjach? Chyba wymawiam się słowami Jezusa, że proroka lekceważy się w jego domu. Ale żeby zostać pominiętym czy wyśmianym, trzeba najpierw być prorokiem. Martwię się o rodzinę, pamiętam o niej w modlitwie. Nie wychylam się jednak z moją wiarą, bo przecież oni już o niej wiedzą, może myślą o niej z delikatnym uśmiechem. Ale czy kiedykolwiek dowiedzieli się, czym naprawdę jest moja wiara? Kim jest dla mnie Bóg? Dlaczego wszelkie nadzieje pokładam w Chrystusie zmartwychwstałym? To, że widzą, jak wychodzę na niedzielną Mszę, jeszcze nie znaczy, że „ich przestrzegłam”. Tymczasem to jest mój dom, najpierw ja zostałam do niego posłana.

Myśl na dziś:
Rodzice powinni nie tyle starać się o to, aby dzieciom pozostawić po sobie dobra, ale żeby dzieci zostawić dobre. (św. Ignacy Loyola)

13 marca, piątek
dzień powszedni

Rdz 37,3–4.12–13a.17b–28; Ps 105; Mt 21,33–43.45–46

Bracia Józefa widząc, że ojciec kocha go więcej niż ich wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać. Rdz 37,4

Człowiek przejrzysty, wierny prawdzie i trwający na modlitwie wzbudza sprzeciw. Ale to nie to samo, co budzić zawiść swoją próżnością i obnoszeniem się ze wszystkim, co wydaje się być wyjątkowe. Przecież każdy talent został mi darowany, i to bez moich zasług. Po to, by służył innym, a nie wywoływał zazdrość i gniew. Jeśli to, co ma otwierać i zbliżać do innych, zamiast miłości buduje mury, coś jest nie tak. Muszę się zastanowić, jak chcę być widziana. Czy zbyt dużo uwagi nie poświęcam kreowaniu swojego wizerunku. Może po prostu zacznę być sobą. Zanim ktoś wrzuci mnie do studni. Zanim nie będzie za późno.

Myśl na dziś:
Lepiej jest przemilczeć prawdę, niż wypowiedzieć ją w sposób cierpki. (św. Franciszek Salezy)

14 marca, sobota
dzień powszedni

Mi 7,14–15.18–20; Ps 103; Łk 15,1–3.11–32;

Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi”. Łk 15,22

Czas wytrwałej modlitwy, wielkopostnych postanowień. Przygotowania do sakramentu pokuty i pojednania. Jak co roku? Jak co miesiąc? Dlaczego tak często odchodzę od konfesjonału zmęczona, wręcz smutna? Przecież to nie jest walka z wiatrakami. Na tej drodze Bóg nie zostawia mnie samej. Daje mi najlepszą suknię, pierścień i sandały. Przywraca mi godność, oczyszcza, podnosi, obdarza prawdziwym pięknem. Najważniejsze, że On sam nigdy mnie nie porzuca. Zanim Adam i Ewa odeszli z raju, Bóg przygotował im ubranie, w miejsce ich prowizorycznych figowych przepasek. Mnie ofiarowuje najlepsze szaty, daje sandały na dalszą drogę i pierścień. Wzmacnia moje panowanie nad grzechem. I nie zwleka z tym: „przynieście szybko najlepszą suknię...”. Zbliża się Niedziela Zmartwychwstania... Kiedy zacznę się weselić?

Myśl na dziś:
Gdyby Bóg zabrał wszystko, co nam dał, to zostalibyśmy tylko w naszych łachmanach. (Ojciec Pio)
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama