Nowy numer 4/2023 Archiwum

Zachwycająca Matka

Coraz lepiej poznajemy Maryję. Tym lepiej dla nas.

Efez, rok 431, trzeci sobór Kościoła powszechnego. Tego dnia posiedzenie trwało bardzo długo. Wszyscy mieszkańcy miasta od rana czekali na orzeczenie soboru. Przyszło im czekać do wieczora. Chodziło o ważne rozstrzygnięcie: czy Maryja jest Theotokos (Rodzącą Boga), czy tylko Christotokos (Rodzącą Chrystusa). Chodziło więc w istocie o Bosko-ludzką naturę Jezusa Chrystusa. Na tytuł Theotokos nie zgadzał się sam patriarcha Konstantynopola, Nestoriusz. W jego przekonaniu ziemska kobieta nie mogła porodzić wiecznego Boga. Twierdził, że natury Boska i ludzka istnieją w Chrystusie niezależnie od siebie, Maryja urodziła więc tylko człowieka – Chrystusa (Christotokos).

Taka koncepcja budziła silny sprzeciw u wielu hierarchów. Najgwałtowniej wystąpił przeciw niej św. Cyryl, patriarcha Aleksandrii w Egipcie. Dowodził, że Maryja jest Theo­tokos, bo w Chrystusie bóstwo i człowieczeństwo są zjednoczone w jednej Osobie Słowa.

Ostatecznie sobór w Efezie wypracował tzw. formułę pojednania. „Ponieważ nastąpiło zjednoczenie dwóch natur, dlatego wyznajemy jednego Syna, jednego Pana. Z racji tego zjednoczenia bez pomieszania wierzymy, że święta Dziewica jest Matką Bożą (Bogurodzicą, Theotokos), ponieważ Słowo Boże zostało wcielone i stało się człowiekiem i od chwili samego poczęcia zjednoczyło ze sobą przyjętą z Niej świątynię” – brzmiała treść dokumentu. A zatem: Theotokos.

Kiedy blisko dwustu biskupów zakończyło obrady, w Efezie wybuchła radość. „Gdy wyszliśmy z kościoła, towarzyszyła nam procesja z pochodniami aż do naszych mieszkań. Był wieczór. Wszyscy się radowali i całe miasto zostało oświetlone. Kobiety poprzedzały nas z kadzidłami. W taki sposób tym, którzy bluźnią Jego imieniu, Zbawiciel okazał swoją wszechmoc” – relacjonował Cyryl.

Podobna radość wybuchła 1533 lata później wśród ojców Soboru Watykańskiego II, kiedy 21 listopada 1964 r. Paweł VI ogłosił „Najświętszą Maryję Pannę Matką Kościoła, czyli całego ludu chrześcijańskiego”. Biskupi, klaszcząc, zerwali się z miejsc i zaczęli śpiewać ­Magnificat i inne hymny ku czci Matki Bożej. Wzruszony do łez kard. Stefan Wyszyński porównał wyzwolony wtedy entuzjazm do reakcji uczestników soboru w Efezie na ogłoszenie Maryi Bogurodzicą.

Między tymi dwoma wydarzeniami mieszczą się długie wieki rozwoju teologii i pobożności maryjnej Kościoła. Rzecz jasna rozwój ten trwał także wcześniej, lecz Sobór Efeski był przełomem, który nadał mariologii rozmach i wytyczył dalszy kierunek.

Cisza początków

A jak wyglądał kult maryjny w początkach chrześcijaństwa? O Maryi czytamy w kilku miejscach Ewangelii, w Dziejach Apostolskich tylko w jednym miejscu, a w listach i Apokalipsie sporadycznie, bez podania imienia. Wydaje się, że to mało. Jednak, jak zauważa ks. prof. Marek Starowieyski w tekście „Maryja w Kościele starożytnym”, wartości teologii nie mierzy się liczbą wierszy. Patrolog podkreśla, że wzmianki o Maryi, choć stosunkowo nieliczne, mówią o Niej bardzo wiele. Dowiadujemy się z nich, że Matka Boża z wiarą, w pełni świadomie i dobrowolnie zgodziła się na Boży plan, zapowiedziany przez proroków, i otrzymała jedyny przywilej Matki – Dziewicy.

Sama Maryja mówi w hymnie Magnificat, że błogosławić Ją będą wszystkie pokolenia. Jezus z krzyża oddaje Jej w macierzyńską opiekę ludzkość, reprezentowaną przez św. Jana. O Maryi mówi Apokalipsa w obrazie Niewiasty, a w Starym Testamencie m.in. proroctwo z Izajasza o dziewicy, która pocznie i porodzi syna, a także kluczowy tekst o Niewieście, której potomstwo zmiażdży głowę węża. W najstarszych pismach chrześcijańskich także niewiele o Niej przeczytamy. W tekstach z przełomu I i II wieku na temat Matki Bożej można znaleźć tylko kilka zdań. W II wieku już więcej, zwłaszcza w drugiej połowie tego stulecia, ale w dalszym ciągu, w porównaniu z całą twórczością wczesnochrześcijańską, bardzo skąpo.

Pierwszy utwór zdecydowanie maryjny pojawia się na przełomie II i III wieku – to apokryf „Narodzenie Maryi” zwany Protoewangelią Jakuba. Najstarsze homilie i pieśni maryjne pochodzą dopiero z IV wieku.

Pierwszą formą oddawania czci świętym był kult męczenników, który zaczął się rozwijać w połowie II wieku. Na początku w miastach, w których ponieśli śmierć za wiarę, obchodzono rocznicę ich „narodzin dla nieba”. Podobna forma kultu w odniesieniu do Maryi była utrudniona, a to z powodu wątpliwości, jak obchodzić Jej święto, skoro nie wiadomo, kiedy i gdzie umarła. Ba – nie wiadomo było, czy w ogóle umarła, bo już wtedy mówiono o „zaśnięciu” Matki Jezusa.

Najpierw Jezus

We wczesnym Kościele nie było także modlitw maryjnych. Najstarsza – „Pod Twoją obronę” – pojawiła się w Egipcie w III wieku, a modlitwa „Zdrowaś, Maryjo” została rozpowszechniona dopiero w wieku XII.

Dziś może się nam to wydawać dziwne, trzeba jednak pamiętać, że chrześcijaństwo, podobnie jak judaizm, było wyspą monoteizmu w morzu pogaństwa. Obrona prawdy o jedynym Bogu była sprawą fundamentalną. Kult świętych w takich warunkach łatwo mógł zostać wzięty za cześć oddawaną bogom i skutkować nawrotem do politeizmu. Obrona bóstwa Chrystusa była w tej sytuacji zadaniem pierwszoplanowym, zwłaszcza w związku z herezjami, takimi jak na przykład arianizm, który to bóstwo kwestionował.

Ksiądz M. Starowieyski wskazuje, że do typowych przejawów politeizmu tamtego czasu należał kult matek bogów, popularny w świecie śródziemnomorskim: Asztarty, Diany, Cybeli i innych. To był jeden z najistotniejszych powodów, dla których pisarze pierwszych wieków chrześcijaństwa unikali łączenia w odniesieniu do Maryi słów „matka” i „Bóg”.

Kiedy chrześcijaństwo stało się powszechne, a nawrót politeizmu już nie zagrażał, takie połączenia stały się częste, a wśród nich najpopularniejsze to „rodząca Boga” – Theo­tokos.

Nie znaczyło to wszystko, że nie interesowano się postacią Maryi. W czasach ojców Kościoła wzmianki o Niej zawsze pojawiały się w tekstach mówiących o Chrystusie. Tak też było na przełomowym dla mariologii Soborze Efeskim w 431 roku. Był to sobór zdecydowanie chrystologiczny. Kwestia Bożego macierzyństwa Maryi została podjęta ze względu na wspomniane różnice zdań dotyczące natur w Chrystusie.

Nowa Ewa

Podstawowymi zagadnieniami wczesnej mariologii były Boże macierzyństwo Maryi i Jej dziewictwo. W połowie II wieku Maryja została nazwana nową Ewą. Był to wynik refleksji nad tekstem św. Pawła o Chrystusie jako nowym Adamie. Jak Ewa przez nieposłuszeństwo sprowadziła grzech i śmierć, tak Maryja w pokorze i posłuszeństwie przyjęła Boże macierzyństwo i zrodziła Dawcę życia. Na tej podstawie nazwano Maryję orędowniczką. Dalszy rozwój kultu maryjnego wynikał w dużej mierze z coraz lepszego rozumienia Pisma Świętego. W miarę wczytywania się w teksty biblijne wzrastał wśród chrześcijan zachwyt postacią Matki Bożej.

Teologowie odkrywali w Starym i Nowym Testamencie kolejne odniesienia do Maryi, co widać w licznych homiliach epoki bizantyjskiej. Zaczęły się pojawiać znakomite utwory poetyckie adresowane do Maryi, z których do najwybitniejszych należy Akatyst ku czci Bogurodzicy. Na Zachodzie znacznie później nawiążą do tej twórczości Litania Loretańska i godzinki.

Mnogość tytułów, jakimi zaczęto obdarzać Maryję, pokazuje uczuciowy względem Niej stosunek wiernych. W IV wieku Maryja pojawia się w modlitwach liturgicznych. Obchodzi się już święto Bożego Narodzenia, z natury związane z Maryją. W tym czasie także Adwent zaczyna nabierać charakteru maryjnego.

W pismach wielkich teologów, takich jak św. Augustyn, czytamy o bezgrzeszności Matki Bożej, choć nie potrafią oni poradzić sobie w odniesieniu do Niej z kwestią grzechu pierworodnego. Tym tematem zajmie się teologia średniowiecza, a na jego ostateczne rozwikłanie przyjdzie poczekać do roku 1854, czyli do ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

Po Soborze Efeskim kult maryjny zyskał znaczny rozmach zarówno w teologii, jak i w pobożności. Ogłoszenie Maryi Bogurodzicą znacznie wzmocniło świadomość ścisłego związku między Chrystusem i Jego Matką. W następstwie tego rozwinął się prawidłowy kult maryjny, mocno osadzony w chrystologii. Zaczęły powstawać święta maryjne i dedykowane Maryi kościoły, rozwinęła się też bogata ikonografia. O Maryi mówią dekrety soborowe i synodalne, a także liczne inne dokumenty kościelne.

„Kościół sam stopniowo odkrywał postać Maryi i pokazywał Ją ludziom, a ludzie wraz z Kościołem dorastali do zrozumienia Jej roli” – stwierdza ks. Marek Starowieyski.

Podstawową zaś rolą Maryi jest przynosić światu Jezusa Chrystusa. I to Matka Boża robiła w starożytności i w czasach późniejszych. I będzie to robić aż do skończenia świata. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się