Nowy numer 4/2023 Archiwum

Co widoczne dla oka

– Romantyzm przetrwał w Wilnie do dziś – mówi poeta Józef Szostakowski. – To wrażliwość, bez której nie powstanie prawdziwa poezja. Bez Mickiewiczowskiego „czucia i wiary” żaden wiersz nie zadraśnie czytelnika.

Rok 2022 obwołano Rokiem Polskiego Romantyzmu. Prawdę o tym nurcie w sztuce i literaturze można poznać, wyłącznie jadąc do Wilna, gdzie wszystko się zaczęło.

Romantycy

Jestem szczęściarą, bo od wielu lat mam w tym mieście przyjaciół, którzy nieraz oprowadzali mnie po miejscach, w których w latach 20. XIX w. przebywał Adam Mickiewicz, nazwany ojcem polskiego romantyzmu. Kiedy tam przyjechał – w 1815 r. – był bardzo młody, miał dopiero 17 lat.

Moich przewodników miejscowi uważają za żywe legendy. Józef Szostakowski to poeta, doktor nauk humanistycznych, autor wielu książek o Wilnie, kustosz muzeum Syrokomli na Borejkowszczyźnie, dziennikarz. Wojciech Piotrowicz również jest poetą, a także pisarzem, dziennikarzem, znawcą historii. Szostakowski urodził się w Lubieliszkach, a Piotrowicz w zaścianku Obiejucie, lecz całe ich dojrzałe życie jest związane z Wilnem. Kiedy spacerujemy wśród barokowych budowli i zawieszonych nad nimi chmur, będących przedłużeniem tutejszej architektury, mam wrażenie, że gdyby włożyli czarne surduty, białe koszule z wysokim, wcinającym się pod uszy kołnierzem i modne w tamtej epoce nankinowe spodnie, mogliby być nieodrodnymi kompanami Mickiewicza. Mimo że dzielą ich wieki, jak on pozostają romantykami kochającymi ojczyznę i język polski. Podobnie jak on są też indywidualistami spełniającymi się przez pisanie wierszy. – Romantyzm stawiał w centrum człowieka, a powstająca wtedy literatura umiała pokazywać bogactwo duchowe bohatera indywidualisty – podkreśla Piotrowicz. – Romantyczny poeta był świętością. Nikt nie miał prawa pogrozić mu palcem. Na taki – wręcz nabożny – odbiór piszącego wiersze zapracował swoją twórczością Adam Mickiewicz. Miał niespełna 24 lata, kiedy w czerwcu 1822 r. jego „Ballady i romanse” ukazały się w drukarni Józefa Zawadzkiego przy ul. Świętojańskiej w Wilnie. Kiedy stoimy pod umieszczoną na budynku tablicą, mamy świadomość, że data, którą sygnowano pierwszy egzemplarz wypuszczonej stąd w świat książki, wyznaczyła początek nowej epoki. – Ważny jest sam akt wydania dzieła, w którym znajduje się ballada „Romantyczność”, napisana wcześniej w Kownie – podkreśla Szostakowski. – Po raz pierwszy w ówczesnej literaturze autor, zamiast mówić o cyrklu i wadze, zachęca czytelnika: „Miej serce i patrzaj w serce”. To był przełomowy moment, zaczęto bowiem dostrzegać to, co „niewidoczne dla oka”.

Pukanie w szybę

Romantyczną wędrówkę rozpoczynamy od pokłonienia się Najświętszej Pannie, „co w Ostrej świeci Bramie”. Jak napisał Szostakowski, każdy przychodzący przed Jej oblicze puka „wzrokiem o szybę wysoko/ gdzie nie śpi lampka oliwna”, bo cudowny wizerunek wisi nad bramą i widać go przez okno.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się