Nowy numer 28/2018 Archiwum

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny

Nasuwa mi się takie pytanie: Czy wystarczyłoby pannom roztropnym oliwy, gdyby się nią podzieliły z nierozsądnymi? Niezrozumiałe jest dla mnie zachowanie panien roztropnych, takie egoistyczne.

Widocznie istotne jest posiadanie własnej oliwy. Skoro nie mogły się podzielić z tymi, które o tę oliwę nie zadbały, to może mogłyby zrobić coś, aby nierozsądne panny wzięły ze sobą oliwę? Co mamy zrobić my, którzy wierzymy i pielęgnujemy naszą osobistą wiarę, aby Ci, którzy nie wierzą, uwierzyli? Bóg wzywa mnie do wieczności, ale to nie ma być wieczność sam na sam – ja i Bóg.

Ma tam się znaleźć możliwie jak najwięcej ludzi – wtedy dopiero będzie prawdziwe szczęście. Nie mogę drugiemu człowiekowi ofiarować mojej wiary, ale mogę świadectwem swojego życia wzbudzić w nim tęsknotę za Bogiem. Jest w tej przypowieści pewien tragizm.

Panny nierozsądne opamiętały się w momencie, gdy było już za późno. Nie zadbały o to, żeby starczyło im oliwy do tego najważniejszego momentu, nadejścia pana młodego. Czy moja wiara jest na tyle silna, żeby nie powtórzył się ten tragizm w moim przypadku?

* studentka IV roku teologii na Uniwersytecie Śląskim, mieszka w Katowicach, jeździ na Przystanek Jezus jako ewangelizator

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji