Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie ma nic zakrytego, co by niemiało być wyjawione

Czego dowiedzieli się ode mnie dziś ludzie? Że wszystko jest bez sensu? Że mam wszystkiego dość i nie chce mi się z nimi gadać? Czy usłyszeli choć jedno dobre słowo, czy dotarło do nich, że nie jest aż tak źle, że warto mimo wszystko żyć i się uśmiechać?

A może mieli wątpliwą przyjemność wysłuchania wiązanki przekleństw i złorzeczenia? Może odebrałem im resztki ochoty na cokolwiek?

Jezus nie pozostawia najmniejszej wątpliwości. Nie ma takich spraw, które dałoby się ukryć. Nie ma takich słów i planów, które prędzej czy później nie wyszłyby na jaw. Nic nie pozostaje też bez konsekwencji. Mogę dać nadzieję, lub ją w kimś zabić. Ułuda braku owoców mojego postępowania i osobistych wyborów nadal pozostaje jednym z największych osiągnięć ojca kłamstwa.

Dlaczego zatem boję się powiedzieć otwarcie, że jeśli pomimo codziennych krzyży i upadków jestem szczęśliwy, to tylko za sprawą Tego, który żyje? Czego się bać? Boża rachunkowość działa perfekcyjnie. Nawet włosy najbardziej zarośniętych rastamanów są policzone co do jednego dreda! Moje życie nie należy przecież do mnie, ale do mojego Ojca, który uważa mnie za swój najcenniejszy skarb. Dlatego bez lęku wyznaję: Moim Panem jest Jezus! CDN – w niebie!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama