Nowy numer 3/2021 Archiwum

Należność komunijna

Myśl wyrachowana: Nie każdy, kto idzie do Komunii, wraca w komunii.

In vitro dzieli polski Kościół – dowiedzieliśmy się niedawno z tytułu prasowego. W tej informacji aż cztery wyrazy są w porządku, nie zgadza się tylko słowo „dzieli”. Bo żadne in vitro Kościoła nie dzieli. Kościół mówił, mówi i będzie mówił, że sztuczne zapłodnienie jest bardzo poważnym grzechem. Nic w tej sprawie się nie zmieniło i nie zmieni. Nawet gdyby w trakcie procedury in vitro nie dochodziło do uśmiercenia nadliczbowych zarodków, czyn ten i tak byłby czymś niegodnym człowieka. To zawsze JEST GRZECH. Obciąża się nim każdy, kto bierze udział w tym procederze, a jeszcze bardziej ten, kto ustanawia sprzyjające mu prawo. Kto trwa w grzechu, nie może przystępować do Komunii nawet podczas kampanii wyborczej. I to również w sytuacji, gdyby zgodę na to wyrazili Tadeusz Bartoś, Hans Küng albo i sam Barack Obama.

Jeśli ktoś nie zna warunków, na jakich można przyjąć Eucharystię, niech zapyta dziecko pierwszokomunijne. Ono wie, że nie może przyjąć Ciała Pańskiego, jeśli ma „zabrudzoną duszyczkę”. Wie, że przyjmowanie Komunii w takim stanie jest czymś strasznym, bo do już i tak rozpaczliwego stanu duszy dokłada jeszcze grzech świętokradztwa. Dorosły z coraz większym trudem wierzy w duszę nieśmiertelną, a z jeszcze większym w grzech, zwłaszcza własny. Bo dziś, jeśli słowo Boga oskarża człowieka, on ma na wyciągnięcie ręki z pilotem fałszywych proroków, którzy mu powiedzą: „Nie pozwól, żeby Kościół wchodził z butami w twoje sumienie. Jesteś fajny, a fajnemu Komunia by się nie należała?”. Święty Paweł zapowiedział: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań (...) będą sobie mnożyli nauczycieli” (2 Tm 4,3). Ta chwila nadeszła. Oto mamy tłumy ludzi zachwyconych sobą, których wzmianka o śmiertelnym grzechu śmiertelnie obraża. Tacy zawsze znajdą sobie jakiegoś „autoryteta”, który powie im to, co chcą słyszeć. „Zniuansuje” wymagania Ewangelii, znajdzie „inne tłumaczenie” niewygodnego fragmentu, zinterpretuje, rozmyje i zagłaszcze.

W efekcie do Komunii bez spowiedzi, bez żalu, bez pokuty przystępują cudzołożnicy, zwolennicy aborcji, eutanazji i związków jednopłciowych, a wszyscy tacy fajni, że aż strach. Przyjmują nominacje, awanse, przyjmują odznaczenia i nagrody, to i Komunię przyjmą, a co! Nie ma w nich żadnej winy, bo winą jest tylko „popsować gniazdo na gruszy bocianie”, a oni nie psowają. Słyszeli, że grzechem jest tylko to, co kto za grzech uważa, a oni nie uważają. Gdy zaś grzechu nie ma, to i Komunii nie da się przyjąć niegodnie. Skoro tak, rodzi się pytanie, o kim to pisał Apostoł: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej” (1 Kor 11,27). I dalej: „Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije”. Szybko, szybko, szukajmy innego tłumaczenia! Niestety – w innych tłumaczeniach zamiast „wyrok” jest „potępienie”.To nie jest groźba – to prośba o nawrócenie. Bo kto w grzechu komunikuje, ten się ekskomunikuje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także