GN 43/2020 Archiwum

Chłopiec z tabloidu

Gdy mąż stanu zdradza żonę, czemu nie miałby zdradzić i stanu?

Widzieliście Kazimierza Marcinkiewicza z dziewczyną? Niestety, to nie jego synowa – to, hm… narzeczona. Pochwalił się nią, wysyłając zdjęcie „Super Expressowi”. A teraz ma problem, bo w brukowcu nie dotrzymali słowa i po opublikowaniu zdjęcia wraz z jego wypowiedzią nie dali mu w spokoju rozwieść się z prawdziwą żoną. Chce się z tabloidem sądzić, bo odkrył raptem, że dziennikarze są tam nierzetelni, niesłowni i niehonorowi. Podle wykorzystali jego prawdomówność. „Nigdy nie kłamię, więc się do tego przyznałem” – czytamy na jego blogu. Ejże, naprawdę nigdy Pan nie kłamie, Panie premierze? Zdaje się, że kiedyś powiedział Pan żonie: „ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską”. Ślubował Pan, że nie opuści żony aż do śmierci. Więc jak? Mówi Pan zawsze prawdę z wyjątkiem przysięgi małżeńskiej?

„To moja prywatna sprawa” – upiera się teraz były premier.

Pana prywatną sprawą jest, czy woli Pan „Super Express” czy „Fakt”. Ale żadne małżeństwo nie jest prywatne. Zawiera się je publicznie, więc nic dziwnego, że niewierność budzi publiczne reakcje. Im wyżej pozwolił Pan się wynieść, tym większą ponosi Pan odpowiedzialność za zgorszenie. Jak młodzi ludzie mają zachować się dojrzale, skoro mąż stanu zachowuje się gorzej niż szczeniak?

Ciekawe, że za obronę Kazimierza Marcinkiewicza wziął się Janusz Palikot. Rzec można: pomagał kocioł garnkowi. Palikot wścieka się na swoim blogu na polską „kołtunerię”, która ośmiela się krytykować kogoś, kto „kocha i odchodzi od niekochanej kobiety”. Ironizuje, że „w polskim standardzie lepiej by było dla Marcinkiewicza, żeby się krył, kamuflował, żeby udawał kochającego męża i ojca”.

Typowe. W przekonaniu wiarołomców całego świata uczciwy jest tylko ten, kto zdradza jawnie, bo wszyscy inni z tym się kryją. Innej możliwości nie ma. A nie pomyślał pan Palikot, że można po prostu być wiernym?

Co to znaczy „niekochana kobieta”? Żona jest niekochana nie dlatego, że już taka jest, tylko dlatego, że mąż jej nie kocha. No to niech ją pokocha! Niech się okaże mężczyzną, a nie wiecznym chłoptasiem, któremu w piersi bije malutkie, walentynkowe serduszko.

Ten „polski standard”, który tak wkurza oszołomów „postępu”, jest zdrowym odruchem społecznym. To dobrze, że ludzi jeszcze porusza czyjś rozwód, bo to zawsze czyjaś krzywda i nieszczęście. Obojętność wobec nieszczęścia i krzywdy nazywa się znieczulicą, a nie tolerancją, jak chcieliby fanatycy duchowej pustki.

Jeśli słowo „kołtun” miałoby oznaczać kogoś, komu nie podoba się niesłowność, rozwiązłość i łamanie zobowiązań, to koniecznie bądźmy społeczeństwem kołtunów. W takim społeczeństwie, owszem, trudniej żyje się ojcom porzucającym rodzinę i starszym panom uwodzącym młode dziewczyny. Trudniej tu „konkubentom”, „partnerom” i innym nieodpowiedzialnym ludziom. Ale gdzie trudniej być niewiernym, tam łatwiej ocalić wierność.

Panie premierze, nic jeszcze nie jest stracone.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także