Nowy numer 47/2020 Archiwum

Dziecko w dobre ręce

Myśl wyrachowana: Dlaczego trzeba oddać dzieci Bogu? Bo to Jego własność

Jestem pół roku po ślubie. I bardzo boję się mieć dzieci – napisała mi 25-letnia czytelniczka. A boi się, bo nie wie, co stanie się z jej dziećmi w tym świecie, który pogrąża się w coraz większej paranoi. Obawia się o los dzieci, którym przyjdzie żyć w społeczeństwie pozbawionym poczucia dobra i zła, gdzie liczyć się będzie tylko przyjemność bez sensu i celu. I gdzie za ułomność zostanie uznana wierność Bogu. „Boję się, co usłyszy moje dziecko, kiedy ktoś je zobaczy w pierwszokomunijnym ubranku. A co usłyszy, kiedy będzie nosiło na szyi krzyżyk!?” – obawia się autorka listu. Myślę, że ten lęk to skutek przekonania, że cokolwiek od nas zależy. A nie zależy.

Nie mamy żadnej gwarancji – ani tego, że za godzinę będziemy żyli, ani tego, że w ogóle ten świat jeszcze dziś nie rozleci się w drzazgi. Chcemy zaplanować i zabezpieczyć całe życie naszych dzieci, choć kompletnie nie panujemy nad własnym. Boimy się o przyszłość potomków, a nie wiemy, czy ich w ogóle będziemy mieli. Nie jesteśmy stworzycielami dzieci. One mają swojego Stworzyciela. I nie jesteśmy ich zbawicielami. One mają swojego Zbawiciela. To nieważne, co dziecko usłyszy z powodu noszonego krzyżyka. Ważne, że ten krzyżyk będzie nosiło. Nieważne, że wyśmiałby je ktoś z powodu ubranka komunijnego. Ważne, że przyjmie Pierwszą Komunię, a potem kolejne. To jest coś, za czym tęsknią rozmaici wojujący antyklerykałowie, „racjonaliści” czy ateiści. Bo choć oni szykanują chrześcijan, to jednak wyją o prawdziwych chrześcijan.

Całe te tabuny ludzi, ziejących na forach internetowych nienawiścią przeciw „czarnym”, w gruncie rzeczy błagają o ludzi prawdziwej wiary. O kogoś, kto zaskoczy ich reakcją na ich własną agresję, kto pokaże, że Jezus naprawdę działa i chce wypełnić pustkę ich życia. Kto jak kto, ale właśnie chrześcijanie powinni mieć dzieci. Bo choć nie wiemy, jak potoczy się ich życie, możemy je zabezpieczyć, jak nikt inny. Jedyna sensowna polisa, jaką możemy dzieciom założyć, to powierzenie ich Bogu. Aktem woli. Mocną decyzją. Przed urodzeniem albo przy urodzeniu. Kto tego nie zrobił, niech zrobi to teraz. Oddanie naszych dzieci Bogu to konieczność, bo sami ich nie ochronimy, choćbyśmy je w domu obstawili kamerami, odcięli od komputera, a do szkoły wozili w transporterach opancerzonych.

Człowiek sam dla siebie jest niebezpieczny i zgrzeszyć może nawet na bezludnej wyspie w środku oceanu. Jeśli Bóg nie weźmie się do wychowania człowieka, nie wychowają go na ludzi najlepsi rodzice, nawet wsparci batalionem hiperniań. To prawda, że ten świat wpada w obłęd, ale sam Bóg nie zawahał się na taki świat wydać swojego Syna. I zrobił to właśnie dlatego, że ten świat jest taki. Wydał Go na poniewierkę, tułaczkę i mękę, bo miał w tym cel sobie wiadomy. Najlepsza mama na świecie, Maryja z Nazaretu, nie pytała, jaki to cel. Wiedziała, że Bóg nikogo nie krzywdzi i ma tylko dobre cele. Po prostu przyjęła Dziecko. A to jedno Dziecko sprawiło, że warto wydać na świat każde dziecko.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także