Nowy numer 48/2020 Archiwum

Milczenie baranów

Myśl wyrachowana: Owczy pęd powstaje, gdy jednostki zachowują się jak barany

W projekcie ustawy bioetycznej Jarosława Gowina nie ma opcji właściwej, czyli takiej, żeby in vitro zostało całkowicie zakazane. Bo podobno nie przeszłoby to przez parlament. W wywiadzie dla „Gościa” Jarosław Gowin powiedział, że nawet o to posłów nie pytał, bo zna ich poglądy. A szkoda. Należało spytać wszystkich, którzy zarzekali się przed wyborami, jak to chcą kierować się nauczaniem Kościoła. Tych, którzy zgrywają katolików, zarówno z PiS, PO, jak i PSL. Niech każdy z osobna potwierdzi na piśmie: „Ja, poseł Iksiński, wyznania katolickiego, oświadczam, że sprzeciwiam się nauczaniu Kościoła”. Bo na razie każdy udaje jedynego sprawiedliwego, bezsilnego wobec całej reszty niesprawiedliwych. „Ja bym nawet był przeciw in vitro, ale to nie ma sensu, bo wszyscy są za” – mówi taki sprawiedliwy i ma spokój, bo i wyborca syty i mandat cały.

Większość nieszczęść bierze się z tego, że ludzie chowają się za grupą, niepomni, że w ten sposób właśnie tę grupę tworzą. Pomyślcie, co by było, gdyby tych ludzi, wrzeszczących przed pałacem Piłata „Ukrzyżuj go!”, ktoś spytał pojedynczo: „A co ci zrobił ten Jezus?”. Prawie każdemu szczęka by opadła i każdy taki baran musiałby przyznać, że uzdrowienia i przesłanie miłości nie są wystarczającym powodem domagania się kary śmierci. Pewnie ten tłum składał się z samych zwolenników Jezusa, tylko że, niestety, pojedynczych. Oni też byli tam „jedynymi sprawiedliwymi”, i co oni, biedni, mogli.

Oni tylko milczeli. Każdy tam milczał, tylko dziwnym trafem nad placem niósł się okrzyk, którego życzyli sobie szefowie całego interesu. I to się powtarza przez całą historię – wciąż mamy sympatycznych i dobrych ludzi, z których każdy ma zasady moralne, ale gdy tacy zbiorą się w grupę interesu, stają się sprawnym narzędziem dokonania każdego łajdactwa. No bo powiedzcie, jak to się dzieje, że tylu mamy prywatnych przeciwników aborcji w sejmie, a jakoś nie można całkowicie zakazać mordowania niewinnych ludzi? Jak to się dzieje, że pojedynczo ogromna większość jest przeciw demoralizacji, a grupa nie potrafi uporać się z zalewem pornografii albo wydać oświadczenia, że „marsze równości” urągają moralności publicznej? Do grupy z taką większością.

Aha, no tak – nasza grupa boi się jeszcze większej grupy. Tej europejskiej grupy grup. Ale ta grupa to też jednostki, tylko że zastraszone i omamione krzykiem głupców, ślepych na katastrofę, którą szykują. Prywatne poglądy tych jednostek również odbiegają od głosu całości. Grupą można łatwo sterować, pod warunkiem, że nie znajdą się jednostki krnąbrne, które zawołają „król jest nagi”. Bo my wcale nie musimy ciułać większości – my ją stanowimy. Większość ludzi wciąż ma jeszcze zdrowe poglądy, tylko ukryte z obawy przed ośmieszeniem albo przyprószone nalotem kłamliwej propagandy. Trzeba tylko krzyku prawdy, a tłum klakierów rozsypie się szybciej niż rządowy tupolew. Trzeba tylko odważyć się być jednostką. Jako chrześcijanie mamy taki obowiązek. Bo chrześcijanin to jednostka specjalna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także