Nowy numer 47/2022 Archiwum

Dobrze nam tak

Myśl wyrachowana: Złe wieści są tylko wtedy, gdy nie są prawdziwe.

Co rusz dowiadujemy się o kolejnym skandalu w Kościele. „Czy dziennikarz katolicki ma głosić Dobrą Nowinę o Jezusie i relacjonować, co dobrego dzieje się w Kościele, czy też raczej głosić złą nowinę o grzechach ludzi Kościoła w myśl światowej zasady dającej zwiększoną poczytność: »zła wiadomość to dobra wiadomość«?” – zapytał pan Dariusz na Twitterze po publikacji w „Więzi” tekstu autorstwa Pauliny Guzik o złych czynach jezuity Macieja Sz.

I to jest pytanie, które dręczy wielu oddanych Kościołowi ludzi. Bo prawdą jest, że życie tylko złymi wieściami człowieka zniechęca. Prawdą jest też, że w warunkach globalizacji zatracamy poczucie proporcji. I jest prawdą wreszcie, że to wszystko woda na młyn tych, którzy życzą Kościołowi jak najgorzej.

Ale co z tego wynika? Czy mamy udawać, że w Kościele nic złego się nie dzieje i tym samym godzić się na krzywdę „tych najmniejszych”?

W odróżnieniu od pana Dariusza nie uważam informacji o nieprawidłowościach za złą nowinę. Złą nowiną był płynący z kręgów kościelnych komunikat, że wszystko jest w porządku, gdy nie było w porządku. Złą nowiną jest zawsze fałszywa nowina, i tylko ona. Natomiast dobrą nowiną jest ta, która przywraca nas prawdzie. Jezus jest prawdą, więc wszelkie zafałszowanie oddala od Niego, pogrążając nas w faryzejskim bagnie.

To, co się dzieje teraz, jest bolesne, ale błogosławione. Musimy poznać prawdę i sami w niej stanąć. To jest jak najbardziej ewangeliczna postawa.

Zwróćmy uwagę na pewien szczegół: autorzy biblijni nie mieli problemu z ujawnianiem grzeszności nawet największych świętych. Dlatego znamy nie tylko piękne strony króla Dawida, ale i jego podłość, dlatego możemy się w jego życiorysie odnaleźć. Widzimy rysy na historii Abrahama, Mojżesza, Eliasza i rozumiemy, że także my mamy szanse na wielkość przed Bogiem, o ile uznamy swoją małość. Ba, widzimy nawet wady i grzechy apostołów. Jakoś ewangeliści nie pomyśleli, żeby „dla dobra Kościoła” ukryć zdradę Judasza i wyparcie się Jezusa przez Piotra, nie pominęli wzmianek o toporności uczniów i ich małostkowych sporach o stołki w niebie. Święty Paweł wprost zbeształ Piotra za jego hipokryzję. Czy ci, co o tym napisali, byli „złymi dziennikarzami katolickimi”?

Zdaje się, że otrzymaliśmy łaskę przyśpieszonego odzierania Kościoła z zaschniętych warstw makijażu, pod którymi od dawna zbierała się ropa. Bezustanne pokazywanie Kościoła jako wspólnoty wolnej od wszelkich skaz było fatalnym błędem i teraz czas wrócić w ramiona prawdy.

„Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś, bym się nauczył Twych ustaw” – mówi psalmista (Ps 119,71). Tak, dobrze to dla nas. Jest szansa nauczenia się Bożych ustaw. I to jest Dobra Nowina. Czyli Ewangelia.•


KRÓTKO:

Nowa zbrodnia

Zgromadzenie Ogólne ONZ pracuje nad nowym traktatem o zbrodniach przeciwko ludzkości. Jego uchwalenie umożliwiłoby karanie więzieniem lub grzywną za „homofobię” i w ogóle za brak akceptacji dla ideologii LGBT. Dotyczyć ma to również osób, które swój sprzeciw wywodzą z przesłanek religijnych. Projekt traktatu odrzuca istniejącą w prawie międzynarodowym biologiczną definicję płci, uznającą stan faktyczny, czyli podział na dwie płcie, męską i żeńską. Serwis HLI zwraca uwagę, że na zmianę najbardziej naciskają Unia Europejska i USA, jednak wiele krajów wyraża obawy przed konsekwencjami. Cała ta sprawa pokazuje, że rozwój cywilizacyjny może iść w parze ze zbiorowym zaciemnieniem rozumu. Pomysł, że istnieje wiele płci, jest niezgodny z nauką i prostą logiką, ale nie stanowi to żadnej przeszkody. Gdzie w grę wchodzi zbiorowy egoizm, tam zbrodnią staje się prawda.•

Zachęta

Lansowana przez rzeczników „pomocy w umieraniu” teoria, że legalizacja eutanazji zmniejszy liczbę „amatorskich” samobójstw, nie znajduje potwierdzenia w faktach. Badania wykonane przez Centrum Bioetyki Anscombe w Oksfordzie wykazało, że jest przeciwnie: legalizacja tego procederu przynosi znaczny wzrost liczby zarówno tych, którzy kończą życie „legalnie”, jak i tych, którzy robią to na własną rękę. To zresztą logiczne: legalizacja rzeczy złej sugeruje, że to rzecz dobra.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się