Nowy numer 48/2020 Archiwum

Uważaj, bo cię przegłosują

Myśl wyrachowana: Ktoś do urny wyborczej chce wsypać prochy demokracji.

Płacz wielki ozwał się nad niską frekwencją we włoskim referendum na temat embrionów. W Internecie powszechne rwanie wirtualnych włosów nad katolickim wstecznictwem, bo to przecież Kościół wezwał Włochów do bojkotu, a oni, o zgrozo, posłuchali.

Niezależnie jednak od wyników referendum, już sam pomysł, żeby pytać społeczeństwo o zgodę na grzebanie w tajemnicy ludzkiego życia, dowodzi wynaturzenia demokracji. Dlaczego to człowiek ma decydować, czy ktoś inny jest człowiekiem i czy można go przetworzyć na coś „pożytecznego”? Kiedyś już na to wpadli, żeby z ludzi robić mydło, szczotki i inne przydatne ludziom rzeczy. Teraz mają ten sam pomysł, tylko chcą się zabezpieczyć wolą ludu.

„Pamięć i tożsamość” Jana Pawła II wywołała protesty, że zagłady Żydów nie można zestawiać z tym, co się robi z ludzkimi zarodkami. A dlaczego nie? To jest dokładnie ten sam mechanizm. Większość Niemców zgodziła się, że oni są nadludźmi, Żydzi zaś podludźmi, a skutki nie dały na siebie czekać. Przeciętny Niemiec nie wiedział, jak będzie wyglądać zdobywanie dla niego „przestrzeni życiowej”, wiedział za to, że to ma być w jego interesie. Przeciętny Włoch w ostatnią niedzielę też nie mógł wiedzieć, co stałoby się w wypadku potraktowania poczętych ludzi gorzej niż króliki doświadczalne. Postawiono go wobec pokusy egoizmu: „Będziesz mógł korzystać z cudów medycyny”. Blisko stąd do rajskiego drzewa, z którego zwieszał się kusiciel z ofertą nieśmiertelności.

Niemcy hitlerowskie z tej propozycji skorzystały. Kiedy po wszystkim sądzono zbrodniarzy w Norymberdze, nie zastosowano wobec nich prawa niemieckiego. Musiano by ich wtedy uniewinnić. Zastosowano więc prawo naturalne, wynikające ze zdrowego sumienia. Sędziowie nieświadomie dali wtedy dowód na to, że moralność stoi wyżej niż prawo stanowione przez ludzi. Dzięki temu żaden zbrodniarz nie mógł się tłumaczyć, że tylko „wykonywał rozkazy”. Nie mógł się powołać na żadne sondaże i referenda.

Choćby cały świat nazwał ohydę postępem, ona i tak pozostanie ohydą. Gdy Noe wsiadał do arki, wszyscy mieli odmienne niż on poglądy. Gdy Lot opuszczał płonącą Sodomę, zostawiał za sobą samych postępowców. Pan Bóg potraktował ich bardzo niedemokratycznie. Po ich idei wolności seksualnej pozostała w ziemi potężna dziura z wodą o konsystencji przesolonej zupy. Cóż, widocznie prawda nie zależy od opinii większości i pozostaje niezmienna, nawet gdy ją wszyscy przegłosują.
Trawa będzie zielona, choćby wszystkie narody świata uchwaliły w referendum, że ma być różowa w żółte paski. Człowiek nienarodzony zawsze będzie człowiekiem, choćby wszyscy narodzeni uznali, że jest kartoflem.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także