Nowy numer 48/2020 Archiwum

Otwórzcie drzwi ludziom

Myśl wyrachowana - W kościele należy całować krzyż, a nie klamkę

Słychać energiczne kroki na ulicy. Facet wygląda przez okno, patrzy, a to przechodzi… ludzkie pojęcie.
W ostatnim czasie ludzkie pojęcie przechodziło milionowymi krokami – do Rzymu, do Wadowic, Krakowa, Częstochowy i setek innych „papieskich” miejsc. Bez tych milionów miliardy nie zasiadłyby przed telewizorami i nie zobaczyły, ile „dywizji” ma Papież. Dzięki nim zawalił się budowany przez wyznawców bogini Tolerancji katolicyzm bezobjawowy. Nawet w Parlamencie Europejskim słychać, że należałoby wrócić do zapisu o chrześcijańskich korzeniach Europy w preambule konstytucji. To dzięki tym ludziom, którzy zapożyczyli się, żeby tylko móc ostatni raz spojrzeć na wielkiego Papieża, dzięki pielgrzymom mdlejącym ze zmęczenia w najdłuższej kolejce świata, świat ZOBACZYŁ. I bardzo dobrze, bo w czasach, gdy nakazy moralności zastępuje się wynikami sondaży, trzeba światu POKAZAĆ, jak i w co wierzymy.

Tłumy wierzących skierowały się też do kościołów – i czasami zatrzymywały się na zamkniętych drzwiach lub kratach, przez które mało co widać. Trudno się tak modlić.
Kościoły się zamyka, bo wiadomo – złodzieje, chuligani, szaleńcy. Gdyby ktoś się w nich modlił, to co innego.

„Wnętrza kościołów on powymiata” – mówi wieszcz o papieżu słowiańskim. Wymiótł je perfekcyjnie, ale skoro już są czyste, to może nadszedł czas, żeby się na nowo otwarły? Może to byłby najwłaściwszy sposób uczczenia pamięci największego z Polaków, który był wielki dlatego, że się modlił.
Dlaczego to złodzieje i inni bandyci mają dyktować chrześcijańskiemu narodowi sposób oddawania czci Panu Jezusowi? I to jeszcze w Roku Eucharystii!

Na wszystko jest sposób. Nawet niewielka parafia, w której do kościoła chodzi regularnie, powiedzmy, 500 osób, może sobie pozwolić na całodzienną adorację. Dwanaście godzin, po godzinie na jednego parafianina – wypadnie jeden „dyżur” na półtora miesiąca. Dyżur opatrzyłem cudzysłowem, bo przecież to może i powinna być modlitwa. Skoro Jezus jest realnie obecny w tabernakulum, to dlaczego nie możemy wystawić Mu warty honorowej? Stać nas chyba na zorganizowanie tak prostej, a zbawiennej rzeczy. Na pewno każdy proboszcz tylko się z tego ucieszy.

Papież wołał, żebyśmy otwarli drzwi Chrystusowi. Chodzi o drzwi serc, to jasne. Ale kiedy ktoś ma otwarte serce, chce się modlić. Modlitwa dla człowieka jest tym, czym paliwo dla pojazdu. Nie lepiej więc przedłużyć czas otwarcia „stacji paliw”?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także